Nie jesteś zalogowany na forum.
Wszystkie informacje na temat gildii, stanu pieniędzy, misji wykonanych i tych do wykonania.
Skrócona historia gildii Morderczych kucyków
Cała ich przygoda rozpoczęła się w wiosce o nazwie Kisewice. Pierwsi członkowie postanowili zapisać się do nowo powstałej w wiosce gildii poszukiwaczy przygód. Procedury zapisu były bardzo skomplikowane a Marlin tego nie ułatwiała. Słynnym założycielem morderczych kucyków był Hentai Sudoku. Misje były ciężkie, ludzie często umierali. Z początkowej grupy ostatecznie zostały tylko dwie osoby- Maria i Lavis. W miedzy czasie dołączył także Oloy. Tej trójce najdłużej udało się utrzymać przy życiu, a co za tym idzie ich relacje ze sobą są zdecydowanie głębsze niż z resztą członków gildii. Po zniszczeniu Kisewic przez armie Orc Bologa udali się do Areny. Nie zastali tam długo, nie było tam gildii poszukiwaczy przygód w której mogliby się zarejestrować. Poznali kilku nowych towarzyszy, jedni zostali a inni umarli w walce ze złem. Drużyna chcąc uratować jednego z towarzyszy broni postanowiła odbić go z koszar. Wybuchło zamieszanie i byli zmuszeni opuścić miasto.
Udali się do nowego miasta- Agory. Tutaj już była gildia poszukiwaczy przygód, spotkali tam starych znajomych- Marlin i gildie czarnych byków.
Zakupili mieszkanie które ma tablice z herbem ich gildii, a sam dom jest bardziej tajemniczy niż mogło się to wydawać. Aktualnie planują tu zostać i wykonywać misje.
Gildia postanowiła przyjąć zadanie wyczyszczenia lochów, udali się tam wraz z trzema innymi gildiami- Amazonek, Kosiarzy i Obłędnych rycerzy - podczas przeszukiwania lochów znaleźli magiczne amulety, każdy po jednym na głowę. W między czasie wiele osób zginęło w tym Lavis, Oloy i Maria, jednak Morte odesłał Marie z powrotem zamieniając ją w nieumarłego. Na ostatnim poziomie lochów spotkali pięć potężnych demonów które ożywiły wszystkich którzy zginęli po drodze. Wszystkie cztery gildie musiały walczyć przeciwko sobie a ta która zwycięży ujdzie z życiem. Mordercze kucyki ledwo co zwyciężyły i otrzymały nagrodę od demonów. Drużyna przeszła przez portal, jednak był on niestabilny i niektórzy wylądowali w innym miejscu. Nikt się nie spodziewał tego co zastał po powrocie...
Hordy goblinów palące wioski, wojna domowa zapoczątkowana przez króla Aleksandra który sprzymierzył się z demonami, ataki ze strony zwierzoludzi. Maria, Lavis, Oloy i Siwobrody postanowili udać się do Agory przez Arene. Mają nadzieje, że w międzyczasie odnajdą także resztę ich drużyny.
Członkowie gildii
Maria- samozwańczy martwy przywódca; wojownik
Lavis- zastępca przywódcy; kapłan
Oloy- specjalista w usypianiu; mag
Silva- kyaaa; wojownik
Chrucin- chyba nas nie lubi; wojownik
Nomnom- stalker; wojownik
Siwobrody- barbarzyński zwierzak; wojownik
Emma- jakaś taka podejrzana i chciwa na złoto; kapłanka
Ragnar- Bardzo lubi złoto; wojownik (?)
Astrid- jakaś taka dzika; kapłanka (?)
Dzbannik- do rodziny chyba wyjechał; wojownik (?)
Gonzalez- możliwe, że go w jaskini zgubiliśmy; kapłan (?)
Blondyn/ Magni- wierzchowiec gildii; wojownik (Martwy)
Rudy/ Mogni- rudy grubas; wojownik (Martwy)
Kasia- tego widoku nie da się zapomnieć; kapłanka (Martwa)
Pieniądze gildii 6420 złotników
Nieruchomości Dom gildii Morderczych kucyków w mieście Agora (?)
Najemnicy
-aktualnie wszyscy są martwi-
Gurka(*)
Inne znane gildie
Czarne Byki
Stosunek: Wrogi
Przywódca: Skjoz (Martwa)
Dodatkowe informacje: Ta gildia już prawie nie istnieje, większość jej członków została wybita. Przywódczyni została zabita przez płatnego zabójce z polecenia Marii.
Obłędni rycerze
Stosunek: przyjazny/neutralny ->wrogi
Przywódca: Rodrig (Martwy)
Dodatkowe informacje: Ta gildia już nie istnieje, wszyscy jej członkowie polegli w lochach. Kolejna z drużyn pomagających morderczym kucykom w oczyszczaniu katakumb.
Amazonki
Stosunek: przyjazny/neutralny ->wrogi
Przywódca: Spencer (Martwa)
Dodatkowe informacje: Ta gildia już nie istnieje, wszyscy jej członkowie polegli w lochach. Kolejna z drużyn pomagających morderczym kucykom w oczyszczaniu katakumb.
Kosiarze
Stosunek: przyjazny/neutralny ->wrogi
Przywódca: Kosa (Martwy)
Dodatkowe informacje: Ta gildia już nie istnieje, wszyscy jej członkowie polegli w lochach. Kolejna z drużyn pomagających morderczym kucykom w oczyszczaniu katakumb.
Offline
Przed wyruszeniem w drogę trzeba zebrać drużynę, czyli ciężkie początki drużyny „morderczych kucyków”.
Drużyna została założona przez legendarnego kapitana, o jakże zacnym imieniu - Hentai Sudoku. Drużyna została założona w nowej gildii poszukiwaczy przygód, w małej wiosce o nazwie Kisewice z ludzi, którzy z różnych powodów postanowili wejść na ścieżkę poszukiwaczy przygód. Zasady gildii nakazywały założenie drużyny co najmniej 7-osobowej, więc członkowie drużyny byli w pewnym stopniu zmuszeni do pracy razem. Sekretarka Marlin omówiła ( niestety Z CZASEM ) dodatkowe zasady, prawa i obowiązki związane z prowadzeniem tej działalności. Z oryginalnego składu przy życiu są jeszcze tylko wojowniczka nizołek Maria i Ludzki kapłan Lavis- nie długo po założeniu drużyny dołączył także ludzki mag Oloy. Reszta poległa szybciej lub później ( raczej szybciej xD ). Realia i obowiązki pracy w grupie stały się dość jasne dla członków drużyny dość szybko. Na pierwszej misji polegającej na zbadaniu jaskini umarło już 2 członków – w tym legendarny kapitan. Jeden członek, mianowicie elfi łucznik Yolo padł po strzale z kuszy, natomiast kapitan umarł w nocnej drodze powrotnej, kiedy drużynę zaatakowało stado wargów, poświęcając się i dając reszcie czas na ucieczkę. Każda kolejna misja, która nie była misją typu czyszczenie magazynu itp. kończyła się czyjąś śmiercią. Niektórzy członkowie też nie mogli się szczycić szlachetnym charakterem czy dobrymi intencjami lub inteligencją. Co najmniej kilku członków z legendarnych założycieli drużyny poległo lub zostało stracone w mniej heroicznych momentach. Jedna z kapłanek została stracona za zabójstwo młodego akolity w tutejszej świątyni. Pierwszy półork w drużynie, który poległ został zabity przez pewnego Hobgoblina kiedy owy ork spacerował po okolicznym lesie samotnie. Drugi brat został zamordowany 5 minut później przez tego samego Hobgoblina, tego samego co zabił jego brata na jego oczach. Trzeci z legendarnej (fantastycznej xD) czwórki dołączył do drużyny pod osobowością pierwszego z ich 4, ponieważ wyglądali oni tak samo.
Zaginął on jednak niewiele później. Chcąc oczyścić swoje imię w wiosce za haniebne czyny udał się do katakumb tutejszej świątyni bogini Amory pod władzą kapłanki Hestii, a po tym słuch o nim zaginął. Sytuacji jak owe było znacznie więcej, ale ciężko jest pamiętać o wszystkich tego typu rzeczach. Nikt nie był w stanie kontrolować lub opiekować się każdym pojedynczym członkiem drużyny. Każdy miał swoje mroczne sekrety o których reszta nie wiedziała lub nie wie do dzisiaj. Wiele z nich wpadła w kłopoty, przez interakcje z nieodpowiednimi ludźmi. Najbardziej w pamięci większości członków drużyny zapadł specyficzny jegomość. Tajemniczy, dziwnie i podejrzanie wyglądający i zachowujący się mag, który przedstawiał się jako Kuglarz. Mag często oferował różne mniej lub bardziej dziwne usługi w zamian za jeszcze dziwniejsze płace lub zadania. Wielu popadło w problemy przez interesy z owym osobnikiem lub innymi osobami z półświadka i innym mniej lub bardziej prawowitych miejsc.
Najstarsi członkowie w drużynie przejmowali w międzyczasie dowództwo nad drużyną, kiedy regularnie ktoś umierał. Bohaterowie starali się wybierać misje bardzo ostrożnie i raczej wypełniać te bezpieczniejsze, niestety nigdy nie dało się określić jak bardzo niebezpieczna jest misja, ponieważ gildia nigdy nie posiadała dokładnych ich opisów. Kiedy drużyna po paru prostych misjach rangi "F" zaczynała już powoli rozumieć, co znaczy praca zespołowa i nabrała trochę doświadczenia w radzeniu sobie z niebezpieczeństwami tego świata, postanowiła wybrać się na misje rangi „E” czyli drugą najbezpieczniejszą po randze „F” polegającą na oczyszczeniu tutejszej jaskini z wszelakich plugastw, jakie ją zamieszkują. Bohaterowie wynajęli kilku najemników do pomocy w zleceniu dla zwiększenia bezpieczeństwa. Ku zaskoczeniu drużyny owa jaskinia okazała się wielkim lochem z hordą nieumarłych i tajemniczych wijów/skolopendr czy bogowie wiedzą co to było. W jednym z korytarzy drużyna - a mianowicie dwie członkinie drużyny siostry-prostytuki - spotkały wcześniej wspomnianego maga Kuglarza chodzącego w owym lochu nago. Siostry w panice postanowiły zaatakować jegomościa, co raczej mu się nie spodobało. Interakcja ta skończyła się rychła śmiercią sióstr. Reszta drużyny nie wie do dzisiaj co się stało , gdyż jedyne co widzieli to potężna ściana ognia zza rogu., która zostawiła tylko same kości i roztopione do stanu ciekłego złoto. Niezbyt inteligentny ork postanowił zniszczyć noże do rzucania w celu obtopienia ich w złocie, to samo z czaszką jednej z sióstr. Jedna z najemniczek Bonka nie zniosła tego makabrycznego czynu spowodowanego przez niezbyt mądrego i inteligentnego orka i postanowiła odejść z drużyny zwierząt i psychopatów. Na końcu owego lochu drużyna wpadła na tajemniczego obywatela Saudii „Shaq’a”, który dołączył do drużyny w celu znalezienia wyjścia. Bohaterowie po przejściu wielkich dwustronnych drzwi wpadli w pułapkę, drzwi za nimi zatrzasnęły się, a w pomieszczeniu znajdował się potężny i wielki wij wielkości co najmniej kilkunastu metrów z dwoma tuzinami nieumarłych. Starcie jakimś cudem przeżyli tylko Maria, Lavis oraz Oloy oraz jeden z wynajętych najemników. Reszta graczy poległa w heroicznej walce. Był to pierwszy moment, gdzie nie tyle co ktoś z drużyny odszedł w tragiczny sposób z tego świata, ale cała drużyna była o krok od zniszczenia w totalnej rzezi. Łupy natomiast były o wiele większe i w końcu pozostali przy życiu członkowie mogli się poczuć jak prawdziwi poszukiwacze przygód. Owa trójka w tym momencie stała się o wiele silniejsza niż kiedykolwiek przedtem, ale byli zdruzgotani tym co przeżyli do tego stopnia, że skończyło to się kłótnią w gildii sekretarką Marlin. Jej obojętność wstrząsnęła Lavisem - zabójcą owego wija gdyż ten zadał ostateczny cios, od tego momentu drużyna wiedziała, że nie należy jej bezgranicznie ufać, gdyż jest ona obojętna na życie ludzi, którym przekazuje zlecenia. Natomiast doświadczenie i zdobyte artefakty + fundusze pozwoliły wyjść prawie nieistniejącej drużynie na prostą i zapewnić spory rozwój. Po tej przygodzie śmiertelność drużyny i poważne niespodziewane sytuacje spadły znacznie w ilość. Rekrutacja najemników z posiadanym złotem i pokaźnymi osiągnięciami byłą o wiele łatwiejsza. Drużyna nabrała doświadczenia w eksplorowaniu i wypełnianiu zadań do tego stopnia, że rzadko kto ginął na kolejnych misjach. Czasami jeden z najemników był w stanie umrzeć na jednej z misji. Wszystko jakoś spokojnie szło dla drużyny ku dobremu do czasu pewnej misji, która polegała na zabiciu goblina zwiadowcy. Zakończyła się ona wyczyszczeniem całej jaskini z tamtejszych dobrze zorganizowanych goblinów. Drużyna nie potrzebnie wpakowała się tam w kłopoty z ową hordą.
ŻEGNAJCIE KISEWICE
Nikt nie jest w stanie zapamiętać czy ktoś tam poległ, ponieważ po wyjściu z jaskini drużyna zastała przerażający widok. Mianowicie ich miasto, a właściwie mała osada Kisewice płonie. Widać było tylko wielkie szare kłębowisko nad wioską. Przerażona drużyna ruszyła w stronę miasta i zobaczyła w oddali watahy goblinów pod przywództwem Hobgoblina - wyniesionego na piedestał przez swoich braci po zabójstwie dwóch orków, który zyskał miano Orc Balog. Drużyna nie wiedziała co zrobić, widziała tylko kilka wozów opuszczających miasto w pośpiechu - było ich może z 5. Jeden z wozów akurat jechał w ich stronę i się zatrzymał. Byli tam Kapłanka Hestia i sekretarka Marlin. Oznajmili i wyjaśnili, co się mniej więcej stało i jaki jest teraz ich cel. Podczas ich nieobecności gobliny zaczęły niespodziewanie oblężenie miasta. Owy wóz kierował się do najbliższego większego miasta - Areny. Mordercze Kucyki wyruszyli więc razem z nimi, wiedząc, że Kisewice są już i tak stracone. Drużyna została w mieście przynajmniej na pewien moment. Próbowała znaleźć jakieś zajęcia, ale w owym mieście nie było gildii poszukiwaczy przygód. Miasto popierało niewolnictwo- coś bardzo kontrowersyjnego w tym królestwie. W oczy rzucała się wysoka wieża maga zaraz przy murach miasta, oferującego magiczne przedmioty. Do tego miasta Lavis przychodził za każdym razem, kiedy osiągnął on nowy poziom doświadczenia, gdyż właśnie tutaj znajduje się główna i największa świątynia bogini Tribunal, która jest jego doktryną. Drużyna spotkała tutaj zielarza z Kisewic, który dał im misje na pokonanie hordy goblinów z hobgoblinem na czele, którzy zabili w owej rzezi jego córkę. Zielarz obiecał im swój dom za to zadanie. W między czasie podczas pobytu w Arenie do drużyny dołączyło sporo osób, jak i dostali parę zadań od tutejszych mieszkańców. Wyposażyli się w parę magicznych przedmiotów i wybrali się na Smocze Góry w poszukiwaniu Smoczego Ziela dla ucznia maga z tutejszej wieży. Podczas wyprawy umarł tylko Goldrick – krasnolud, który dołączył do drużyny właśnie w Arenie, kiedy osłaniał ciężko ranną Marie. Kolejnymi postaciami które dołączyły do drużyny to bracia Magni i Modi. Lecz przynieśli oni drużynie więcej problemów niż korzyści. Wdali się w interesy z kuglarzem, który sobie z nich zadrwił, co skończyło się tym, że Modi trafił do lochu, gdzie miał zostać stracony. Drużyna postanowiła odbić Modiego na prośbę Magniego.
UCIECZKA PRZED PRAWEM
Drużyna po tej sytuacji została zmuszona opuścić miasto, a na połowę drużyny stworzono listy gończe. Udali się więc do Agory - drugiego największego miasta w całym Lorethanie. Agora jest centrum handlu królestwa. Kupić tu można praktycznie wszystko: usługi magicznie, rzemieślnicze, czy też usługi od wielu tutaj dostępnych kapłanów. Jest tu wiele mniejszych i większych świątyń, ale najbardziej okazała jest pozłacana świątynia Solara na szczycie wzniesienia. Czego się nie kupi lub nie sprzeda na targu zawsze można spieniężyć na Czarnym Rynku. Czarny Rynek jest tajną czarną strona targu w mieście do którego trzeba posiadać tajne hasło, aby zostać tam wpuszczonym. To właśnie tam wynajmuje się zabójców, czy kupuje towary zakazane, takie jak księgi czy substancje odurzające albo zdobywa potrzebne informacje. Drużyna zyskała dostęp do czarnego rynku przez pewną komplikacje z pewnym szarym osobnikiem o nazwie Trickster, który zaatakował z kolegami Marie w celu zdobycia pieniędzy. Jeden z towarzyszy Trickstera, który dał nogę, posiadał dokładny opis wejścia na czarny rynek. Drużyna wykorzystała czarny rynek w celu odnalezienia Trickstera i chęci odbicia skradzionego złota. Wcześniej jeszcze drużyna zapisała się do tutejszej gildii poszukiwaczy przygód i rozpoczęła kilka misji w celach zarobkowych. W między czasie w tutejszej świątyni- małego jej odłamu poświęconej bogini Tribunal -Lavis otrzymał interesujące zadania, które okazały się niebywale trudne i skończyły się masą ofiar w drużynie. Pierwsze z zadań polegało na sprawdzeniu niedalekiej świątyni, która była celem pielgrzymek. Pielgrzymi od kilku dni nie wracali z niej. Drużyna udając się tam zastała pełno posągów oraz powód powstania tych posągów, mianowicie 2 powody. Drużyna stoczyła morderczą i trudną walkę z dwiema gorgonami, która prawie zakończyła się śmiercią całej drużyny. Starcie przeżyli tylko Oloy i Lavis, którzy pokonali w dwójkę heroicznie drugą gorgonę. Reszta drużyny poległa oprócz Marii, która została zamieniona w kamień. Ostali przy życiu mag i kapłan zabrali Marię oraz część poległych towarzyszy, aby dzięki magii kapłanów z Agory przywrócić ich do życia,wydając na to znaczną większość zarobionych pieniędzy. Drużyna za walkę z gorgonami i z potężnym wampirem, którego też zabił Lavis w jednej z tutejszych podziemi na które drużyna wzięła zadanie z gildii, wzbogaciła się o potężne sumy złota. Maria, jako przywódca drużyny, zdecydowała o kupnie posiadłości gildyjnej z zarobionych w ciężkich i morderczych walkach pieniędzy. Kolejną misją ze świątyni Lavisa było oczyszczenie okolicznej, oddalonej o dzień drogi z Agory wioski z tamtejszego zła. Wioska była przeklęta przez bogów, ponieważ tamtejsi mieszkańcy składali ludzkie ofiary, do czasu kiedy ostatnią ich ofiarą był kapłan, którego zamordowali i zbezcześcili jego zwłoki. Drużyna miała za zadanie oczyścić wioskę. Skończyło się to oczyszczeniem wody i zabójstwem kilku zombie. Natomiast w nocy cała wioska zamieniła się w zombie i drużyna musiała stoczyć walkę z hordą zombie. Bo wielu stratach i śmierci około 40 zombie drużyna postanowiła uciec z walki, ponieważ nie mieli szans na przeżycie. Chcieli zregenerować siły i przyjść po rewanż natomiast ku ich zdziwieniu większość zombie zniknęło ale ich miejsce zajął potężny czarny rycerz, który przeszył i z dziesiątkował ekipę Kucyków. Nie wiedząc co począć, Lavis udał się do świątyni prosić główna kapłankę tej świątyni Librę o radę. Libra odparła, że trzeba to zło zniszczyć i postanowiła pomóc drużynie we własnej osobie, a do tego udzieliła długu na wskrzeszenie martwego towarzysza, ponieważ drużynie zabrakło pieniędzy na to odkąd wydali większość na posiadłość. Bo długiej i ciężkiej walce w której Libra jak i Lavis, oraz wiele innych członków drużyny poległo drużyna w końcu oczyściła osadę z trzech czarnych rycerzy, w tym jednego zaklętego przez działanie magii magicznego miecza, który wpadł w jego posiadanie w między czasie. Reszta żywych w drużynie próbowała odebrać rycerzowi jego miecz po śmierci, ale nikomu się to nie udało. Drużyna dostała ogromne ilości złota z owego rycerza i postanowiła wydać wszystko na wskrzeszenie arcyważnej kapłanki dowodzącej tutejszą światynią i wskrzeszeniem Lavisa. Kapłanka Libra z wdzięczności darowała drużynie dług i oferowała 7000 złota rekompensaty za wskrzeszenie jej, ale Lavis pokornie odmówił, gdyż tak nakazywały mu jego doktryny. Drużyna stała się o wiele potężniejsza po tej walce jako całość, gdyż w ostateczności większość członków nabrała już nie małego doświadczenia i sporej siły. Drużyna spotkała tutaj też starych „znajomych” a mianowicie bandycka drużynę poszukiwaczy przygód pod nazwą „Czarne Byki”. Czarne Byki były rywalami morderczych kucyków jeszcze w Kisewicach, gdzie terroryzowali tutejszą ludność i drwili sobie z członków Kucyków, albo nawet niektórych napadali i okradali. Terroryzowali tutejszą karczmę, ale nie trwało to długo ponieważ Maria wynajęła płatnego zabójcę na Czarnym Rynku na im dobrze znanego już szefa Sjokza. Czarne Byki w ramach zemsty zaatakowały dom próbując go spalić, ale ostatecznie udało się powybijać resztę czarnych byków jak i uratować dom.
Jedna z nowych członkowi - kapłanka Astrid, która dołączyła nie dawno do drużyny podczas pobytu w Agorze, poprosiła drużynę o pomoc w jej osobistym zmartwieniu. Zadanie polegało na tym, że ktoś lub coś rzuciło klątwę na świątynie Fauny i Flory nieopodal Agory. Świątynię, z której Astrid pochodzi. Drużyna po ogarnięciu własnych problemów z Czarnymi Bykami i znikającymi członkami zespołu postanowiła w końcu się tym zająć. Po dotarciu na miejsce zobaczyli, że świątynia jest w opłakanym stanie - roślinność martwa, zwierzęta w większości też. Po potyczce z 8 wilkami drużyna udała się do głównej komnaty skażonej świątyni. W budynku świątynnym znaleźli martwe zwierzęta i kapłanki. Poza jedną, której nie pozostało jednak zbyt wiele czasu. Znaleźli też kapłankę Rea’ę, która opiekowała się świątynią jako główna kapłanka. Była w swego rodzaju hibernacji w korzeniach czerpiących moc życiową z ziemi, by nie skończyć jak reszta kapłanek. Natomiast korzenie dające jej siły życiowe zaczęły obumierać w skutku z rozwijającym się skażeniem ziemi na całym terenie świątyni. Po kilku minutach oględzin świątyni grupa została zaskoczona, przez dziwnych przeciwników - nosicieli klątwy/ sługusów Belagora. Walka była ciężka i długa – śmierć poniósł tylko Chrucin ze Złotej bramy, natomiast 2 osoby były ciężko ranne, wręcz umierające. Arcykapłanka Rea wyszła z formy hibernacji i zaatakowała Magniego za próbę kradzieży świętych relikwii świątynnych. Po przekonaniu przez drużynę, że Magni szukał tylko czegoś do pomocy rannym Rea oszczędziła mu jego smutne życie i pomogła rannym jak i próbowała ocalić Chrucina. Chrucin co prawda żyje, ale nie wiadomo co się stanie z jego zdolnościami fizjologicznymi. Jego urazy są reperowane przez żyjące w nim rośliny, była to jedyna metoda ocalenia go. Rea w podziękowaniu za pomoc dała świętą relikwie Astrid, ponieważ świątynia ta jest bardzo uboga i nie posiada złota. Wszystkiego dalej dowiemy się w niedalekiej przyszłości….
Offline
Na ostatnich zagranych i nie opisanych jeszcze tutaj sesjach będę dodawał ja lub ktoś inny w przyszłości opis kolejnych historii/przygód, żeby nie robić jednego ogromnego postu z milionem edycji.
Sesja z 5 Sierpnia 2019
Po powrocie z przeklętej świątyni Fauny i Flory drużyna morderczych kucyków wróciła do miasta Agory. Większość postanowiła odpocząć i zrobić sobie przerwę. W międzyczasie Lavis udał się do Areny do swej rodzinnej świątyni w interesach. Interesy Lavisa trwały 5 dni. Reszta drużyny odpoczywała 2 dni, a kilku członków udało się do karczm odpocząć dłużej ( nieobecni na sesji). Po 2 dniach do drzwi zaczął pukać wcześniej poznany przez drużynę Bob, który bardzo zasmucony oznajmił, że jego brat Trickster nie żyje i że za 2 dni odbędzie się jego pogrzeb w świątyni Morte nieopodal miasta i wyjaśnił na szybko okoliczności śmierci brata. Drużyna postanowiła niezwłocznie zbadać sprawę i odwiedzić dom zmarłego. W środku znaleźli tylko krzesło i liny, którymi był związany i dużo śladów krwi. Oloy wyczuł, że w tym otoczeniu była użyta magia iluzji, a reszta drużyny postanowiła wypytać sąsiadów o szczegóły. Poznali przy tym grupkę rodzeństwa w różnym wieku, którymi zdawał się "dowodzić" najstarszy, 10-cio letni brat. Próbowali wyłudzić oni od Marii i Oloya pieniądze za informacje dotyczące śmierci Trickstera. Nie dowiedzieli się niczego szczególnego oprócz tego, że było to 3 ludzi: dwóch w kapturach i jeden w pozłacanej zbroi. Dzień później drużyna postanowiła porobić swoje indywidualne sprawy i interesy: Magni po drodze do karczmy usłyszał o osobie zwanej "Kostuch", był to jeden z niedobitków który przeżył spotkanie z Magnim gdy ten wykonywał zlecenie w którym miał odebrać pieniądze od stajennego (niestety zabił stajennego i jego żonę. Ocalał jedynie syn który tylko dostał buławą w ryj xD). Po krótkiej rozmowie dowiedział się, że może znaleźć osobę, z którą Kostucha miał styczność, więc udał się tam od razu. Po dotarciu do wskazanej karczmy, Magni znalazł tego mężczyznę jednak ten dobitnie dał mu do zrozumienia, że nie chce z nim rozmawiać. Pozostając jeszcze w karczmie Magni zobaczył przepiękną kobietę Ar'shavin (miała azjatyckie rysy twarzy i pochodziła z Kaganatu). Przy próbie komunikacji ona też (tylko że z gracją) powiedziała żeby Magni spierdalał. Magni słysząc to obraził uroczą damę i został wgnieciony w ziemię przez Persivala - prywatnego rycerza szlachcianki - ubranego w złotą zbroje o blasku 1000 słońc.
Wychodząc z karczmy (z wybitnym barkiem i bolącą nogą) zobaczył on Chrucina (NomNoma), który zmierzał do karczmy, aby się napić i zagrać w kości. Magni ostrzegł Chrucina (NomNoma) przed ludźmi w karczmie, Chrucin (NomNom) mimo wszystko wszedł do karczmy i od razu zobaczył piękną damę i wielkiego jak góra rycerza. Po jednym piwie zdecydował się zacząć rozmowę z uroczą kobietą. Ta uznając go za śmiesznego zezwoliła na dalszą rozmowę (uspokajając przy tym Persivala). Po chwili Chrucin (NomNom) zasugerował grę w kości. Ar'shavin zaproponowała aby Chrucin (NomNom) zagrał z Persivalem a stawka będzie prosta, gdy Chrucin (NomNom) wygra zdobędzie wór złota a gdy wygra Persival, Chrucin (NomNom) będzie musiał zostać jej sługą/niewolnikiem co oznacza opuszczenie drużyny. Po grze w której Chrucin (NomNom) wygrał skillem (i oszukanymi kośćmi xD) dostał swoją nagrodę i pożegnał się z Ar'shavin, po czym wrócił do gildii.
W międzyczasie Oloy zakupił w sklepie magicznym preparat rozpraszający iluzje, którego użył później w domu Trickstera, lecz nic się nie stało. Natomiast właścicielka sklepu dała poszukiwaczom misje na znalezienie cennych kryształów zawierających sporą moc magiczną. Opisała, że kryształy występują na dnie pobliskiego jeziora oddalonego o 5 dni drogi stąd i że płaci 15 złotników za każdy kryształ. Drużyna przyjęła zlecenie. Tego samego dnia do domku kucyków zapukał człowiek, który przedstawił się jako "Kostuch" i że szuka Magniego, aby go zabić uzasadniając swoje słowa, że jest to w celach zemsty za zamordowanie jego rodziny. Drużyna Kucyków była bardzo zaskoczona, a może i nawet zszokowana tym co usłyszała i zaczęła wypytywać i przesłuchiwać Magniego o co dokładnie chodzi. Po krótkim streszczeniu występków Magniego drużyna pod głównym słowem Marii postanowiła wyrzucić z drużyny Magniego pod pretekstem bezpieczeństwa reszty drużyny pod względem prawnym odkąd mieli seryjnego morderce/psychopate w drużynie, który bogowie wiedzą tylko co jeszcze uczynił w tym czasie. Magni rozczarowany i rozwścieczony zaakceptował to i powiedział, że nie musi być członkiem drużyny, ale w jakiś poważnych wyprawach drużyna może liczyć na jego pomoc (XD) i wyszedł. Silva udał się za nim, aby namówić go do powrotu. Drużyna nie postanowiła zgłaszać tego strażnikom, ani innym organom prawa w mieście. Po wezwaniu przez władze do udziału w komisji wojskowej każdego mężczyznę i kobietę, którzy potrafią się posługiwać bronią drużyna chciała się tam udać jak najszybciej, żeby mieć to z głowy, ale brak wielu członków spowodował odwleczeniem tej decyzji. Po powrocie Lavisa z Areny drużyna wyjaśniła sytuację z Magnim i o zbliżającym się pogrzebie Trickstera. Lavis postanowił wziąć udział w pogrzebie, ponieważ uważa, że każda istota zasługuje na honorowy pochówek i prawo duszy do dotarcia do świata zmarłych po ówczesnym i poprawnym pożegnaniu. Drużyna postanowiła również wziąć udział w pogrzebie. Magni w tym czasie był zajęty wykonywaniem zleceń w imię swojego Pana dla niego jeszcze nie znanego i usiłował zamordować pewną kapłankę bogini Amory i grupę sierot, którymi się prawdopodobnie zajmowała. Magni zasztyletował kapłankę przez pchnięcie w plecy na oczach wielu ludzi w dzielnicy slums'ów. Oczywiście nie obeszło to się bez alarmu i zawiadomienia straży. Magni zaczął próbę ucieczki, ale skończyła się niepowodzeniem gdzie napotkał silnego kapłana tej samej bogini co zasztyletowana kapłanka. Najprawdopodobniej był to jej przyjaciel, który w gniewie zaatakował Magniego i po krótkiej walce, którą Magni przegrał, zwycięski kapłan zadecydował zmiażdżyć mu głowę. Drużyna nie wie jeszcze o całym zdarzeniu, ponieważ w międzyczasie brała udział na pogrzebie Trickstera. Pogrzeb natomiast okazał się być wielkim problemem, ponieważ martwe ciało w trumnie okazało się nie być Trickstera - była to iluzja jego ciała. W rzeczywistości było to martwe ciało nikomu nie znanego wieśniaka. W świątyni rozpoczęła się burda dotycząca błędnego ciała zmarłego. Drużyna postanowiła nie mieszać się w konflikty mieszkańców z kapłanami i wrócić do domu, a Lavis w międzyczasie pochował ciało wieśniaka własnoręcznie. Umieścił trumnę w dziurze, zakopał i postawił prowizorycznie wykonany krzyż na pamięć zmarłego, ponieważ każde ciało i dusza zasługuje na porządny pochówek w jego przekonaniu. Po tym zajściu szybko dołączył do drużyny w drodze powrotnej do domu.
Offline
Sesja z 26.08.19
Po burzliwym rozstaniu z Magnim i niespodziewanym finale pogrzebu Trickstera drużyna postanowiła chwilę odpocząć. Kiedy większość drużyny wyruszyła na prostą misję pomocy wieśniakom w sąsiedniej wiosce, Lavis, Maria i Oloy zostali w domu. Cała trójka, jakby w pełnej synchronizacji, obudziła się i zeszła do salonu. Ich oczom ukazał się obficie zastawiony stół pełen wyszukanych i orientalnych dań. Po ustaleniu, że żadne z nich tego nie przygotowało, drużyna zaczęła przeszukiwać dom. Jedzenie było jeszcze ciepłe, a ślady zabłoconych butów świeże, więc ktokolwiek to zrobił nie mógł być daleko. Z całej trójki tylko Lavis odważył się spróbować jedzenia i wyglądało na to, że wszystko z nim w porządku; nie wystąpiły żadne efekty uboczne. Brak poszlak zmusił ich do zarzucenia dalszego śledztwa. Wykorzystując wolny dzień uznali, że dom potrzebuje gruntownych porządków i naprawy. Maria umówiła się z miejscowym cieślą na naprawę dachu, okna i dodanie regla do drzwi wejściowych, by uchronić ich przed kolejnym włamaniem. Następne cała trójka wzięła się za sprzątanie. Opróżniając piwnicę, w której wcześniej urzędował Magni dostrzegli coś lekko podejrzanego. Po sprzątnięciu wszystkich gratów i wyczyszczeniu podłogi zorientowali się, że nie pasuje ona do reszty pomieszczenia, jakby była tam dodana znacznie później niż powstał sam budynek. Oloy osłuchując podłogę zdał sobie sprawę, że jest tam jeszcze jakiś niższy poziom. Postanowili zrobić dziurę i zejść na dół. Odkryli tam 2,5- metrowe pomieszczenie z wyrzeźbionymi na ścianach wizerunkami aniołów i demonów, rozciągnięte na całą wysokość dwudrzwiową bramę z trójkątnymi wgłębieniami zamiast klamek oraz szkielet w jednym z rogów pokoju, trzymający w ręku jakiś amulet. Gdy próbowali się do niego zbliżyć okazało się, że emanuje z niego energia zakrzywiająca grawitację wokół niego, co nie pozwoliło im zbadać szkieletu dokładniej. Przeszli więc do zbadania ogromnych drzwi. Jedynymi podejrzanymi rzeczami był wydobywający się z nich mroczny chłód oraz otwory w miejscu klamek. Gdy Oloy próbował przy użyciu jednego z tych otworów otworzyć drzwi, jego ręka zajęła się nietypowym ogniem, który niczym kwas zaczął błyskawicznie wyniszczać jego tkanki. Maria nie myśląc długo zamachnęła się swoim mieczem odcinając Oloyowi dłoń. Po dłoni nie został nawet pył - martwa kończyna po protu wyparowała w ogniu. Lavis zaleczył odciętą kończynę, pozostawiając Oloyowi kikuta. Natychmiast wrócili na górę, zasłaniając dziurę w piwnicy szafą. Lavis wybrał się potem do biblioteki w poszukiwaniu informacji do wizji, którą miał podczas przeszukiwania tajemniczego pomieszczenia. Znalazł tylko legendę opisującą powstanie świata. Szukając dalej natknął się na książkę z pustą okładką, która okazała się przeklęta i zaatakowała go w bibliotece mackami wychodzącymi z jej wnętrza. Lekko raniony Lavis zabrał ją potem do swojej świątyni. Dowiedział się, że żeby ją odczytać będzie potrzebował Szkła Prawdy. Maria i Oloy w tym czasie pili w domu po stresującym dniu. Około godziny 2 w nocy ktoś zapukał do drzwi. Był do duży, gruby mężczyzna z beczką wina. Chciał dołączyć do Marii i Oloya w piciu jednak ci nie byli chętni na dodatkowe towarzystwo i go spławili. Zaraz po tym alkohol, którego próbowali się napić zmieniał się breję, za każdym razem gdy podnosili kufel. Szybko zorientowali się, że zostali przeklęci i mężczyzna, która chciał do nich dołączyć, był tak naprawdę bogiem zabawy i wina - Ouzo. Następnego dnia Maria próbowała się do niego modlić, zostawiając mu nawet w ofierze jedzenie, jednak jedyne co otrzymała to kolejne przekleństwo w postaci częstych problemów z wydalaniem.
Offline
Sesja z 2 lutego 2020 i ku*wa wcześniejsze
Po ciężkiej nocy tych kretynów i spokojnej nocy reszty Grupa postanowiła wyruszyć po kryształy mocy dla tutejszej sklepikarki w sklepie magicznym.
"Natomiast właścicielka sklepu dała poszukiwaczom misje na znalezienie cennych kryształów zawierających sporą moc magiczną. Opisała, że kryształy występują na dnie pobliskiego jeziora oddalonego o 5 dni drogi stąd i że płaci 15 złotników za każdy kryształ. Drużyna przyjęła zlecenie."
Kryształy znajdują się w jaskiniach przy jeziorze Pani jeziora. Drużyna postanowiła udać się w celu realizacji tego zadania w celach zarobkowych ( bo jesteśmy kuźwa walonymi biedakami ). Podróż była długa - trwała kilka dni i skończyło się na tym, że samo dojście do tego jeziora nie było już łatwe dla naszej drużyny od spraw specjalnych. Znaleźli małą leśną osadę elfów w lesie i pomogli tamtejszym mieszkańcom w zamian za informacje i pomoc z zadaniem. Wszystko natomiast okazało się fikcją bo ta przygoda to był tylko jeden z nieskończonego pasma snów, które dręczyło drużynę w piwnicy po otwarciu tajemniczej krypty. Po kilku kolejnych snach Kilku członków drużyny zaczęło się domyślać o co chodzi i tak Lavis używając ochrony przed chaosem był w stanie opuścić kontrole belzebuba kontrolującego drużynę, aczkolwiek jego ciało było wciąż sparaliżowane. Lavis użył ochronę przed chaosem na Marie w celu uwolnienia jej z chaotycznej magii. Czar podziałał, a Maria rozprawiła się z belzebubem uwalniając resztę. NIKT DO TEJ PORY NIE WIE ILE CZASU MINĘŁO W "NORMALNYM" ŚWIECIE. Po tych kilku ciężkich dniach drużyna postanowiła wrócić na nogi i podjęła się ciężkiej misji wyczyszczenia świątyni. Drużyna zdecydowała się na misje rangi "B". Szef gildii poszukiwaczy przygód, umięśniony i dobrze zbudowany fizycznie, aczkolwiek stary człowiek zaznaczył, że w tej misji będzie brać udział więcej drużyn. Mianowicie w skład w celu realizacji zadania wchodzili:
- Amazonki dowodzone przez Spencer,
- Kosiarze dowodzeni przez Kose,
- Obłędni Rycerze dowodzeni przez Rodriga
- Mordercze Kucyki dowodzone przez Marię.
Szef gildii poszukiwaczy powoływał się na wielkie skarby do własnego podziału i wynagrodzenie w gildii w wysokości 1000 sztuk złota na głowę (i pogrzeb w cenie).Misja miała się zacząć w samo południe. Drużyna nie tracąc czasu zebrała zatrudnionych najemników i wyposażyła się w brakujące części ekwipunku i niektórzy mniej inteligentni poszli se podupczyć lub się schlać.
Cała brygada albo nawet pułk wyruszył w samo południe pod dowództwem Rodriga z drużyny Obłędnych Rycerzy. Podróż trwała 2 i pół dnia. Podczas podróży postanowiono ominąć mały oddział gnolli patrolujących las, a na nocnych wartach napotkało się kilku bandytów I odział skażonych chaosem 20 gnolli. Pułk nie miał większych problemów z rozprawieniem się z gnollami. Wszyscy (przynajmniej ci myślący) zauważyli, że gnolle są czymś skażone, wiec rozkazano spalić zwłoki w celu bezpieczeństwa przed nieznanym. Lavis usiłował zostawić jedne zwłoki do rana w celu przebadania i zrozumienia co i w jaki sposób spowodowało skażenie owych istot. Udało mu się osiągnąć zamierzany cel i następnego ranka niestety dowiedział się tylko i aż , że owe stworzenia promieniują potężną aurą chaosu. Wszyscy w konwoju natomiast zauważyli, ze im dalej udają się w las i bliżej wspomnianej świątyni tym bardziej las wydaje się być skażony mroczny i umierający/gnijący. Po wcześniej wspomnianych 2 i pół dnia brygada składająca się z 26 poszukiwaczy +najemników dotarła do owej świątyni. Pierwsze co rzuciło się drużynie w oczy to dźwięk dziwnego aczkolwiek wytłumionego klaskania dobiegającego z wnętrza świątyni. Siwobrody zauważył jeszcze jakieś dziwne latające istoty, które zajmowały się obserwowaniem naszej grupy przed wejściem do Katakumb. Korytarz wejściowy był niski i niezbyt szeroki. Był w stanie pomieścić 2 osoby w swojej szerokości. Niczego nieświadoma grupa udając się w stronę wnętrza dowodzona przez Rodriga idącego przodem i jednego z jego kompanów natrafiła na pułapkę-zapadnię, która spowodowała, że Rodrig wraz z jego kompanem zniknął w odmętach ciemności. Mała armia mniejsza już o 2 członków szybko poradziła sobie z pozoru na niedziałającą już przeszkodę i doszła do wniosku, że jest w pewnym stopniu magiczna. Panowała tam nienaturalna ciemność i nie dało się zdefiniować jej głębokości. Udając się dalej brygada dotarła do sporego półkolistego pomieszczenia z małymi kratami na środku pomieszczenia i 3 drzwiami naprzeciwko wejścia. Drużyna szybko dostrzegła, że pomieszczenie to jest również magiczne. Pod kratami znajdowali się Rodrig i jego kompan z nienaturalnymi wielkimi oczami i zamurowanym spojrzeniem w sufit. Okazało się, że pomieszczenie było wypełnione przez 12 dużych wijów z oczami podobnymi do tych co posiadali Rodrig i jego kompan. Brygada bez większych problemów i z małymi zarysowaniami poradziła sobie z wijami. Po walce nastąpiło spore trzęsienie ziemi spowodowane dużym obiektem poruszającym się pod ziemią. Lavis i 3 innych członków drużyny udało się na kraty wierząc, że jest to lepsza pozycja w pomieszczeniu. Do dzisiaj nie wiadomo jak długi ale na około 6-8 metrów szeroki wij wydobył swój łeb z podziemi i zadał potworne obrażenia większości brygady. Po nie tak długiej walce wielki wij upadł ale zabrał ze sobą wiele istnień. Mianowicie poległ 1 obłędny rycerz 1 kosiarz i wszyscy najemnicy wynajęci przez Mordercze kucyki. Za pierwszymi drzwiami z lewej usłyszano wkurzonego człowieka, który okazał się być Rodrigiem, który wielce ranny i uszkodzony powalił truchło ognistego niedźwiedzia. Jego kompan poległ w walce czyniąc brygadę o jeszcze 1 członka mniejszą. Brygada przebiła się przez pierwszych strażników mrocznych katakumb, ale już ma za sobą sporą ilość poległych i braki w wyposażeniu. Po wejściu w środkowe drzwi drużyna znalazła się w dziwnym miejscu przepełnionym potężną pełną różnych kolorów magią. Każdy z drużyny chwycił kamień w odpowiadających im kolorach, które okazały się potężnymi amuletami. Każdy z drużyny kto nie zemdlał z przepełniających ich ciało mocy, wiedział już w tym momencie, że są związani z tymi amuletami i nie mogą się ich pozbyć lub wymienić. Nie wiedzieli jednak jeszcze jak zdobyte przez nich amulety działają. Mając sporą ilością poległych towarzyszy brygada postanawia iść dalej w celu realizacji zadania...
C.D.N.
Offline
Dwie sesje pomiędzy 2 lutym i 23 lutym
Po zebraniu przez bohaterów magicznych naszyjników do komnaty wszedł po długiej samotnej podróży wszedł Chrucin ze Złotej Bramy i zabrał jeden z pozostałych naszyjników: Maria, siwobrody, Emma i Chrucin rozpoczęli walkę astralną z ich kopiami o zdobycie mocy naszyjnika, którą wygrali wszyscy poza Marią, która straciła jeden poziom jako cenę. Chrucin dołączył do grupy w wyprawie. Cała drużyna postanowiła zrobić przerwę na noc/odpoczynek, aby zregenerować siły. Warty były podzielone na 2 osoby na warte i noc podzielona na 4 warty. Na 1-szej warcie nic się nie działo, natomiast na drugiej Kosa z siwobrody spotkali dziwnego jegomościa kopiącego tunele, który przypadkowo trafił do lochu. Po dziwnej niemej rozmowie kosa kupił dwie czerwone mikstury za 100 złotych monet a siwobrody kupił dziurawy zielonawy eliksir niewiadomo jakiego działania za 15 złotych monet. Bohaterowie postanowili wejść przez drzwi na końcu tęczowej komnaty. Przechodząc przez drzwi, które były pułapką, na która grupa była przygotowana bohaterowie trafili do drugiego pomieszczenia (poziomu). Była tam szeroka komnata z pilarami i 10 klatkami wyrytymi w ścianach z każdej strony(2). Za kratami znajdowały się wściekłe wargi, jeden na każdą klatkę. Bohaterowie postanowili zabić warga za pierwszą klatką w celach bezpieczeństwa. Bohaterowie zranili warga, który głośno zajęczał. Po tym jęku do komnaty wszedł wielki cuchnący osobnik wyglądający jak wielka pozszywana kupa mięsa z runicznym tasakiem w ręku. Nie zauważeni bohaterowie postanowili się schować za pilarami w celu zaskoczenia z wyglądu na nie przyjaznego przeciwnika. Wszystkie klatki nagle otworzyły się i 20 wargów podeszło do tej kupy mięsa, która zauważyła, że jeden z wargów jest zraniony. Przeciwnik rozpoczął marsz w kierunku bohaterów a wargii ruszyły w pogoń zaraz za nim. Osoby za najbliższymi pilarami zostały zauważone przez wargi i rozpoczęła się walka. 10 wargów zaatakowała drużynę z przodu z wielkim Zszywańcem na czele, a 10 wargów postanowiło z flankować drużynę. Po ciężkiej walce, w której polegli wszyscy najemnicy Kosy Rodrig wraz z ekipą Lavis awansował na 4-ty poziom. Chrucin nie wiedząc jeszcze jak działa naszyjnik skierował jego moc na złego jegomościa, lecz jedyną rzecz, którą zaobserwował jest dusza Rodriga i jego kompana w naszyjniku zadająca pytanie: "Czy ja żyję?...". siwobrody postanowił złapać za runiczny tasak pokonanego przeciwnika i wpadł w szał spowodowany przeklętym przedmiotem, lecz Oloy postanowił uśpić go w celach bezpieczeństwa co mu się udało. Siwobrody postanowił przepisać runiczne znaki na tasaku, w międzyczasie Oloy Maria i Lavis postanowili zawalczyć o moc ich amuletów wspólnie i przenieśli się do sfery astralnej walczyć z ich kopiami. Lavis przy użyciu zwoju Burza ognista zabił natychmiastowo cień Oloya i poważnie zranił cień Marii, który został dobity w następnej serii ciosów zamieniając to na pojedynek pomiędzy Lavisem i jego cieniem. Po długiej serii wymiany ciosów Lavis wyszedł zwycięsko dzięki pomocy swej patronki. Po tym drużyna postanowiła przejść przez kolejne drzwi; drużyna znalazła się w nieskończonej magicznej pętli na polanie bez drzwi, którymi przyszli, natomiast widzieli przed sobą małą osadę. Strażnicy wydawali się bardzo szczęśliwi, a zauważając zdezorientowaną drużynę powiedzieli "Witamy w Lochach!". Te słowa zdezorientowały drużynę jeszcze bardziej, ponieważ nazwa ta nie mogła być przypadkowa. Po małym zakładzie na picie przez Silve drużyna utargowała wstęp do osady. Osada miała małe targowisko, kowala, garbarza, świątynie nieznanego bóstwa, karczmę oraz dom sołtysa. Mieszkańcy wioski wydawali się nadto szczęśliwi, ale bohaterowie nie wiedzieli dlaczego. Bohaterowie postanowili rozejrzeć się po wiosce, natomiast Lavis usłyszał, że w celu przejścia na kolejny poziom trzeba skontaktować się z Sołtysem, co Lavis natychmiastowo uczynił. W domku sołtysa jego żona powiedziała, że może się widzieć z Sołtysem zaraz po wieczornej modlitwie o godzinie 22;00, w której bierze udział cała osada. Po tej rozmowie Lavis udał się do kowala w celu zobaczenia jego towarów, aby się dodatkowo przygotować na kolejne niebezpieczeństwa. Kowalem okazała się być ex-poszukiwaczka przygód, która wyjaśniła kim są mieszkańcy tej wioski i jak się tutaj znaleźli. Zaproponowała zaklinanie zbroi, lecz Lavis nie miał wystarczająco dużo pieniędzy. Kowalka zaproponowała umowę w ramach, której Lavis miał pozbyć się 3jki bandytów pobierających characz od mieszkańców wioski. Lavis zgodził się, lecz by wymierzyć im sprawiedliwość, a nie by otrzymać nagrodę. To samo zadanie później otrzymał siwobrody, który postanowił "przynieść jej ich łby" i pokazał czy zna runy które posiadał stwór z tasakiem. Kowalka oburzona kazała my wyjść z kuźni. Oloy razem z Marią zwiedzili targowisko w poszukiwaniu eliksirów i jedzenia. Zaopatrzyli się w jedzenie i w Srokę wytresowaną po to by zbierać artefakty i inne różne święcące się przedmioty. Dziwny jegomość, który sprzedawał mikstury podotykał Oloya, którego sparaliżował swoją magią. Owe zajście dało zniżkę na eliksiry Marii, więc można powiedzieć, że Oloy się sprzedał xD. Drużyna spotkała się w karczmie, gdzie Silva razem z Emmą pili i ucztowali w najlepsze. Maria i Oloy dołączyli do małej biesiady. Drużynie przyglądał się natomiast dziwny mieszkaniec krasnolud Ragnar. Do karczmy wszedł Lavis, który miał tylko jedno zadanie w jego głowie. Zlokalizował trójkę jegomościów podszedł do nich i swoją ognistą mocą spalił stół przy którym urzędowali w celu zastraszenia ich. Lavis nie chciał ich zabijać lecz zresocjalizować. Zastraszenie jednak nie wyszło i przeciwnicy chwycili za broń więc zrobił to też Lavis. siwobrody , który wszedł do karczmy zaraz po nim szybko dołączył do walki i zaskoczył przeciwników niespodziewających się tego. Reszta drużyny postanowiła dołączyć się do bójki. Lavis ogłuszył jednego z najbliższych mu przeciwników i rzucił się na ich dowódcę, w międzyczasie siwobrody , który wpieprzył się Lavisowi w drogę zabił drugiego z trójki przeciwników co oczywiście było niezgodne z tym co Lavis zamierzał zrobić. Lavis nie zamierzenie zranił śmiertelnie dowódcę grupy, lecz postanowił go wyleczyć, lecz wyręczył go za to Oloy jego wodnistym kosturem by Lavis nie czerpał z Boskiej energii bez większej potrzeby. Lavis zastraszył jegomościa, że jak jeszcze raz spróbuje uzyskać characz od mieszkańców to wtedy jego sprawiedliwość go dosięgnie. Jegomość był przestraszony i mocno ranny i widać, że przyjął tą bolesną i dotkliwą lekcję. Lavis wziął jego runiczny miecz i podarował właścicielowi karczmy za zniszczone mienie. Zdezorientowani danym zajściem Oloy i Maria postanowili iść za sfrustrowanym Lavisem i uzyskać odpowiedzi na ich niewiedze. Lavis wyjaśniał, że tylko wykonywał zlecenie i kiedy Maria powiedziała, żeby nie podarowywał ekwipunku ludziom w ten sposób, kiedy ona sama potrzebuje dobrego miecza. Lavis wyciągnął magiczny miecz Rodriga i wbił go w ziemię przed Marią po czym odszedł w kierunku Kowala. Maria po rozmowie z Oloyem i podniesieniem miecza udali się zanim. Siwobrody odciął głowę zabitego a nieprzytomnego wziął ze sobą na barki i też udał się do kowala. Jakimś cudem doszedł tam szybciej niż Lavis. Kowalka wyrzuciła to zwierze ze sklepu i zaczęła czyścić szynkwas z krwi. Po tym zajściu wszedł Lavis, który zdezorientowany emocjami i zajściem o którym nie miał pojęcia sklepikarki otrzymał podziękowania, lecz sklepikarka dodała, że nici z ich umowy przez zachowanie Siwobrodego. Lavis tylko odparł, że nie zrobił tego dla nagrody i sam nie uznaje go za swojego kompana/przyjaciela po czym odszedł. Wychodząc spotkał Marie i Oloya i wyjaśnił im co teraz zamierza zrobić, ponieważ już był w domu sołtysa po czym wrócili do karczmy. siwobrody postanowił wrzucić nieprzytomnego jegomościa i głowę zabitego do zbiornika z gnojem co spowodowało śmierć drugiego z nich. Nikt jednak o tym nie wie. Ragnar jegomość z karczmy postanowił wcześniej śledzić drużynę, lecz zdecydował się pójść do domu ostatniego żywego jegomościa w celach okrojenia go. Udało mu się to poprzez szantaż ponieważ jegomość unikał walki bo był poważnie ranny i obolały. Po tym zajściu postanowił wrócić do karczmy. Drużyna biesiadowała do godziny 22;00 po czym karczmarka powiedziała, że już zamyka i czas wyruszać na modlitwę. Lavis zaciekawiony modlitwą ( choć domyślał się, że to będą jakieś heretyzmy ) udał się na miejsce modlitwy i chciał wejść do świątyni lecz była zamknięta. Modlitwa odbyła się i wyglądało to tak, że każdy mieszkaniec włożył czerwony kamień do skrzyni na środku placu po czym żona sołtysa wzięła jeden kamień ze skrzyni i zniszczyła go na oczach mieszkańców. Jeden z mieszkańców padł na ziemie w agonii po czym rozpłynął się w powietrzu. Potem zaczęły się słowa: " Chwała Agape!" powtarzane przez wszystkich mieszkańców w kółko, aż do końca modlitwy. Lavisowi bardzo się nie spodobały heretyzmy odprawiane w tej wiosce. Spotkał kapłana tutejszej świątyni i nalegał na wejście i udzielenie informacji. Kapłan unikał odpowiedzi, ale powiedział tyle ile uważał za słuszne i odradzał Lavisowi przeciwstawiania się złu w tej wiosce. Lavis odparł, że napewno będzie przeciwdziałać na co kapłan życzył mu powodzenia i modeł. Lavis przeszukał świątynie, w której nic nie znalazł po czym udał się do domu Sołtysa. Żona sołtysa wpuściła ich do domu i zaprowadziła do sporego pomieszczenia na końcu korytarza i powiedziała, żeby poczekali a ona pójdzie po męża. Lavis przeczuwając pułapkę wstał i nalegał żonę sołtysa, żeby poszli razem zobaczyć Sołtysa. Żona odmawiała. Lavis próbując dowiedzieć się kim jest Sołtys lub ona sama otrzymał odpowiedź "Tribunal". Lavis wściekły próbował wtedy chwycić ją za szyje dostał czymś zabójczo szybkim spod jej sukni i odcięło mu rękę. Oloy i Maria obecni z Lavisem wstali i postanowili pomóc kapłanowi. Tajemniczy i potężny stwór, którym okazała się żona sołtysa zabiła Lavisa potężnym uderzeniem, lecz Oloy używając w MIARE umiejętnie swojego amuletu cofnął wiek Lavisa do lat 16 lecząc jego odciętą rękę i przywracając życie i zdrowie. Po ciężkiej walce żona sołtysa padła trupem wydając potworny pisk, który spowodował, że cały dom zaczął się trząść. Lavis, Maria i Oloy postanowili uciec z walącego się domu. Dom okazał się być wielkim potworny skorpiono-kształtnym potworem, którym okazał się być Sołtys, a mianowicie Agape- Bożek stworzony przez silną wiarę mieszkańców tej wioski. Cała wioska popadła w strach przerażenie i panikę i zaczęła uciekać w każdym kierunku. Reszta paczki dołączyła do drużyny w walce z bossem i po ciężkiej walce gdzie jedna z amazonek i guziec polegli Agape został uśmiercony. Jego paszcza zamieniła się w portal do głębszej części katakumb. Mieszkańcy wioski postanowili oddać grupie podstawowe zapasy i wyposażenie i 3 z mieszkańców postanowiło dołączyć do zespołu: Pudzian, Najman i Kongej. Reszta mieszkańców postanowiła opuścić lochy i wrócić do normalnego życia.
Sesja z 23 lutego
Drużyna postanowiła przejść przez portal który przeniósł ich do 3 metrowego w szerokości korytarza bez możliwości powrotu. Zastanawiając się co zrobić jako drużyna Silva postanowił zawalczyć o moc swego amuletu. Lavis w celu pomocy udzielił mu swego błogosławieństwa zwiększając szanse na wygraną. Silva raczej bez trudu uporał się z cieniem, a w międzyczasie drużyna postanowiła użyć magii światła i zmutowany Siwobrody z widzeniem w ciemnościach miał iść w pierwszej linii w ciemnym tunelu. Idąc przed siebie napotykając kilka bardzo starych elementów wyposażenia i szkieletów ekipa dotarła to wielkiego kolistego pomieszczenia oświetlanego przez wielki kryształ na suficie. W pomieszczeniu znajdowało się kilkadziesiąt dziwnych istot z długimi ogonami w długich płaszczach. Ekipa postanowiła wysłać Siwobrodego i Kosę na zwiady. Szybko dowiedzieli się oni, że te istoty to pewnego rodzaju kretoludzie, którzy są w miarę inteligentną rasą. Kretoludzie nalegali żeby włożyli broń do kotła grożąc im broniami skałkowymi. Odłożyli broń i rozejrzeli się przez chwile po czym wrócili do ekipy zabierając ze sobą broń spowrotem. W międzyczasie Silva i Lavis postanowili pójść za nimi zobaczyć co się dzieje. Lavis próbował się dogadać w języku loretańskim i migowym z kretoludźmi, ale bez skutku. Po odłożeniu broni do kotła Lavis postanowił się rozejrzeć i trafił na coś w stylu sklepiku/magazynu w którym zakupił zeszyt i pióro za swoje ostatnie 4 złote monety. Rysując obrazki Lavis próbował dowiedzieć się u sklepikarza informacji na temat dotarcia do kolejnego poziomu. Dowiedział się, że dojście na 5-ty poziom katakumb jest śmiertelnie niebezpieczne i prowadzi przez jedno z 3 drzwi znajdujących się w tym pomieszczeniu i że mogą odzyskać swój ekwipunek przy wyjściu. Lavis wrócił do drużyny i poinformował ich o tym czego się sam dowiedział. Chrucin postanowił spróbować przemycić broń i został na tym przyłapany. Krety obezwładniły całą grupę i przeszukały. Postanowiły zabrać Chrucina do pomieszczenia za środkowymi drzwiami na klucz. Pomieszczenie to było to swego rodzaju pomieszczenie do kar/tortur. Był tam skuty wilkołak i stół z linami. Przywiązali chrucina do tego stołu i zbiczowali oraz zabrali jego całe złoto (400 coś xD ). Po czym przyprowadzili Chrucina do reszty i pozwolili im dalej iść. Lavis wcześniej zbadał drzwi po środku z kluczem od zewnątrz oraz drzwi po lewej aż do momenty gdzie na jego drodze stanął strażnik przy kratach i zażądał opłaty za przejście, zatem drużyna postanowiła udać się do drzwi po prawej. Za tymi drzwiami była dziwna drewniana brama i dwóch strażników, którzy zażądali opłaty wynoszącej 1 złotej money za każdą głowę przechodzącą przez bramę. Ekipa opłaciła przejście i przeszła za bramę. Za bramą znajdował się korytarz podzielony ścianą i przejście lewą bądź prawą stroną korytarza. Lavis prowadził z tyczką z przodu do momentu aż poczuł kapnięcie na jego włosach cieczy która szybko zasychała. Spojrzał w górę i zobaczył mnóstwo stalaktytów ociekających cieczą która zamieniała się w coś w rodzaj cementu. Grupa zaniepokojona korytarzem postanowiła się cofnąć i pójść lewym odnóżem. Lewy korytarz wyglądał niemal identycznie jak prawy i posiadał podobnie ociekającą ciecz z sufitu. Lavis sprawdzając tyczką czy ciecz nie jest żrąca nie wywołał żadnego wpływu na tyczkę, więc postanowił podłożyć opuszek palca. Ciecz okazała się żrąca i wyżarła mu końcówkę opuszka palca mimo próby wytarcia jej o tyczkę. Ekipa sprawdziła, że ciecz działa tylko na skórę i na nic więcej po czym postanowili się naradzić, którym tunelem przejść i opracować strategie jak to zrobić. Lavis postanowił przejść wpierw sam z tarcza ochraniając jego głowę przed żrącym opadem i 30 metrów dalej opuścił pułapkę zauważając, że oba korytarze lewy i prawy łączą się spowrotem. Lavis wrócił do drużyny by udzielić im pomocy jego tarczą. Pięć osób posiadających wielką tarczę postanowiło zrobić schronienie dla całej drużyny 13 członków aby bezpiecznie przejść przez pułapkę. Skończyło się to spowodowaniem kilku obrażeń na kilku członkach ekipy. Po chwili drużyna usłyszała dźwięk zamykanych zaworów, który spowodował wyłączenie pułapek. Ciecz Lavisa na włosach zamieniła się w szczere złoto. Ekipa zauważając to zjawisko udała się spowrotem do prawego korytarza i zobaczyła dwie kałuże złota, lecz nie udało się im nic zrobić ze złotem. Drużyna postanowiła po tym zajściu udać się dalej i dotarła do wielkich kamiennych drzwi, a raczej coś na kształt sarkofagu lub czegoś co musieli przesunąć/wsunąć, żeby przejść dalej. Od środka było jednak słychać skomlenie i jęki nieznanego pochodzenia. Ekipa postanowiła przepchać głaz na środku kiedy Maria i Silva osłaniali przejścia z lewej i prawej w razie ataku. Po odsunięciu głazu zobaczyli Hienoczłeczne stworzenia zarzynające jednego z wcześniej spotkanych kretoludzi. Grupa postanowiła stać na wąskich przejściach w celu uzyskania przewagi i trzymania linii obronnej, ponieważ hienoludzie musiały wychodzić pojedyńczo. Po zabiciu 2 stworów reszta postanowiła wstrzymać atak poprzez nie wygodną pozycje. W tym momencie Kosa oddał strzał z kuszy zabijając jednego stwora więcej. Stworzenia te postanowiły zamknąć przejście i się wycofać. Emma po naładowaniu w 1h swojej ziemistej mocy pomyślnie otworzyła zamek który blokował głaz. Bohaterowie postanowili wejść do pomieszczenia i usłyszeli maszerujący w ich stronę oddział hienoludzi w nieco cięższym opancerzeniu niż poprzednio. Po zabiciu 11 pozostałych Hienoludzi drużyna postanowiła zbadać ich łupy i to pomieszczenie. Łupy okazały się bezwartościowe, a na końcu pomieszczenia znajdowały się schody idące w górę. Po dotarciu na górę ekipa zobaczyła wielkie koliste pomieszczenie ze złotym dzbankiem na środku i trzema wielkimi drewnianymi podestami na Północy wschodzie i zachodzie i tajemniczymi runami niemalże identycznymi na każdym z podestów. Drużyna postanowiła do złotego dzbanka nasypać złota lecz nic to nie dało, a potem upuścić krwi również bez skutku. Drużyna postanowiła zrobić odważny krok i 3 chętnych ( Maria Lavis i Silva ) poszło na każdy z podestów, aby uruchomić dźwignie w tym samym czasie. Maria na zachodzie, silva północy, a Lavis na wschodzie. Na podestach zapaliły się magiczne runy, które zaczęły przywoływać potwory, a same podesty zostały zagrodzone magiczną barierą. Na północnym podeście na którym walczył Silva zadaniem był łatwy przeciwnik, którym było 7 goblinów. Silva używając mocy swojego amuletu i krwi Lavisa pokonał stworzenia. Na zachodzie Maria walczyła z silnym przeciwnikiem, którym były dwa wilkołaki. Po ciężkiej walce, którą Maria ledwo przeżyła udało się jej zmasakrować jej przeciwników. Na wschodnim podeście Lavis miał przeciwnika "Monster", którym okazał sie Kuroliszek ( 7k6 HP i zamienia w kamień jako umka specjalna). Lavis przy pomocy swojej patronki raczej bez problemowo uporał się z potworem. Po pokonaniu wszystkich trzech przeciwników runy uległy zniszczeniu a złota urna wypełniła się 10 rubinami niskiej jakości. Emma postanowiła zabrać wszystkie klejnoty i uciec z nimi, lecz reszta drużyny zatrzymała ją i po małym konflikcie (gdzie egida Marii uległa zniszczeniu) zgodziła się na równy podział łupów wynoszący po jednym rubinie na głowę. C.D.N
Offline
Sesja z 25 lutego 2020
Po podziale rubinów ekipa postanowiła cofnąć się do pierwszej komnaty zamieszkiwanej przez wcześniej wspomnianych kretoludzi w poszukiwaniu dalszego wyjścia z katakumb. Cofając się do poprzedniego pomieszczenia gdzie zabili hienoludzi(gnolli) Pudzian- jeden z najemników, którzy dołączyli do drużyny z wcześniej spotkanej wioski ściągnął swoje przebranie i okazało się, że był to Nomnom w przebraniu cały ten czas, który dołączył spowrotem do drużyny. Idąc dalej Maria zobaczyła błysk światła przechodząc przez pomieszczenie i postanowiła to sprawdzić. Za zabitymi deskami znajdował się mały magazyn/graciarnia wcześniej zabitych gnolli. Znajdowały się tam dwie skrzynie: jedna przymknięta, a jedna zamknięta na zamek. Drużynie udało się otworzyć dwie skrzynki: w jednej znajdowało się lekko ponad 5 złotych monet, a w drugiej dwa magiczne zwoje( paraliż i wskazanie kierunku ). Zwojami zaopiekował się Oloy. Drużyna postanowiła wracać dalej do korytarza podzielonego na ścieżkę kapiąca kwasem i obok równorzędną kapiącą złotem. Pułapki dalej pozostawały rozbrojone natomiast przy wcześniej powstałej kałuży złota znajdowały się tym razem ogromne larwy, które najprawdopodobniej żywią się tym złotem. Bohaterowie postanowili nie ryzykować starcia dla niepewnego zysku z tajemniczymi larwami, które pierwszy raz w życiu mieli okazje spotkać, więc poszli drogą w której znajdował się kwas. Korytarz był cały dziurawy od najprawdopodobniej wcześniej spotkanych larw. Drużyna przechodząc spowrotem przez bramę zobaczyła, że nie ma strażników, a w głównej komnacie słychać głośny szum. W siedlisku kretoludzi pojawiła się horda goblinów walczących na śmierć i życie z kretoludźmi. Wielu z goblinów i kretoludzi już w tym czasie poległo, lecz bohaterowie podzielili się i postanowili szybko pomóc kretoludziom. Po długiej walce na wielu frontach. Drużyna wyszła bez większych obrażeń natomiast jeden ze starszych kretoludzi wyglądający na dowódcę wręczył Lavisowi małą szkatułkę wypełnioną złotem.Znajdowało się tam 200 złotych monet. Lavis postanowił podzielić łup na równi pomiędzy wszystkimi członkami drużyny. Po tym postanowili pójść do lewych drzwi z wcześniej wymienionych trzech. Krata była podniesiona, a strażnik martwy. Drużyna nie wie, że jest to ich sprawka poprzez pociągnięcie dźwigni z pomieszczenia ze złotym dzbankiem. Drużyna udała się tym korytarzem do czasu, aż natrafiła na podłogę z małymi dziurkami w licznej ilości na jej całym odcinku, lecz drużyna postanowiła iść dalej. Lavis, Maria i Siwobrody idący w pierwszej linii nadepnęli na guzik, który uruchomił pułapkę wypuszczającą dziesiątki, a może nawet i setki trujących strzałek w drużynę znajdującą się za wcześniej wspomnianą trójką. Lecz zręczna ekipa poradziła se z zagrożeniem i zostały lekko zadrapane 3 osoby. Natomiast Chrucin ze złamaną nogą nie mógł zareagować na zagrożenie i dostał całą serią pocisków prosto w tą nogę i padł nieprzytomny na ziemie. Wokół nogi walało się zgnite mięso a kość dalej pozostawała złamana. Noga trzymała się na małym fragmencie zgnitego mięsa. Oloy próbując ratować życie kompana użył swego amuletu, natomiast użył go bardzo nie umiejętnie i postarzał Chrucina o dodatkowe 25 lat. Chrucin mając już na karku lat 50 pod incydencie natomiast odzyskał przytomność, a jego noga zrosła i zagoiła się. Bohaterowie postanowili ruszać dalej i trafili do dużego pomieszczenia, które wyglądało jak wielka sala biesiadna, natomiast sprawiała wrażenie nie używanej od wielu wielu lat. Na środku znajdował się wielki tron, na którym postanowił usiąść Nomnom. Siedząc na tronie znalazł na naramienniku dziwny guzik, w międzyczasie reszta ekipy przeszukiwała sale biesiadną i znalazła 2 skrajne do siebie koryta z dziwnym czarnym proszkiem w środku. Maria i Siwobrody postanowili napełnić nim fiolki. W tym czasie Nomnom kliknął guzik a podłoga przed tronem rozsunęła się niemalże zrzucając tam Marię i Spencer. Okazało się, że jest to zapadnia na której dnie znajdują się kolce i masa szkieletów wskazujących na dziesiątki zabitych w ten sposób istot. Drużyna zignorowała ten fakt i zdecydowała się próbować iść dalej. Na końcu pomieszczenia za tronem znajdowały się żelazne ciężkie kraty blokujące wyjście i brak jakiegokolwiek mechanizmu wskazującego na otworzenie jej. Drużyna postanowiła wystawić najsilniejszych osobników i spróbować podnieść kratę siłą w 3 osoby udało im się podnieść kratę na wysokość ok. pół metra lecz nie potrafili jej utrzymać na tyle długo, a drużyna nie chciała ryzykować bycia zmiażdżonym. Reszta ekipy przyniosła z sali biesiadnej dębowe stoły i postanowiła przetrzymać kraty tymi o to stołami. Jakoś im to wyszło i kraty pozostawały w połowie otwarte i drużyna postanowiła się przecisnąć na drugą stronę. Ostatni w kolejce był Kongej, któremu się to nie udało i został zamknięty na drugiej stronie. Lavis poprosił Marię o fiolkę z tajemniczym proszkiem i postanowił wysypać proszek na kraty w celach otworzenia ich natomiast nic się nie stało. Drużyna więc postanowiła znowu siłą uchylić krat na chwile by Kongej mógł przejść dalej do drużyny. Drużyna znowu w komplecie postanowiła iść do przodu i szła do momentu, w którym napotkali kolejne pomieszczenie. Wyglądało to na coś w stylu świątyni. Znajdował się tam 3 metrowy posąg człowieka z mieczem i trzymającego przy swojej klatce zamknięta księgę patrzącego z przerażeniem na 3 sarkofagi w centrum pomieszczenia. Oloy używając wykrywania magii wykrył bardzo dokładnie, że posąg bije silną magią a od sarkofagów promienieje magia iluzji. Drużyna postanowiła zbadać posąg i zobaczyła, że księga posągu jest bardzo drobnie wykonana i że jest możliwość otworzenia jej jak użyją wystarczająco dużo siły. Po kilku próbach udaje im się otworzyć księgę, natomiast zauważyli, że posąg przebudził się ze snu i spoglądał na drużynę z przerażającym spojrzeniem. Posąg rzekł jedynie: "Zginiecie tutaj!" i zaatakował drużynę. Posąg okazał się bardzo potężny i władał magią jak potężny mag. Posąg został poważnie zraniony w szybkim tempie przez potężną ekipę, przywołał do pomocy 9 małych kamiennych golemików. Lavis swoim ognistym cepem zadał kilka chwil później ostateczny cios zamieniając posąg w pył. Drużyna wykończyła resztę kamiennych golemików. Po ciężkiej walce, w której poważnie ucierpiał silva który zerwał sobie ścięgna w lewym ramieniu. Drużyna pokonała posąg, który rozpadł się na kawałki, a wielki kamień dusz znajdujący się wewnątrz posągu uległ zniszczeniu i jego pomocników, z których drużyna zebrała małe kamienie kamienie dusz. Sarkofagi, które były iluzją rozpłynęły się w powietrzu ukazując bohaterom wielkie schody prowadzące w dół, z których wybiegał zimny wiatr powodujący dreszcze, oraz zapach krwi i mięsa. Drużyna postanowiła rozbić obóz, przespać się i zregenerować siły zostawiając 2 osoby na warcie na wypadek ataku potworów i dać Oloyowi czas na naukę jednego zaklęcia z księgi czarów pokonanego wcześniej posągu. Warty podzielone były na 4 części: na pierwszej Maria z Lavisem przez pierwsze kilka godzin pilnowali schodów lecz nic się nie działo i to samo na kolejnej warcie wziętej przez Kose i Siwobrodego. Na trzeciej warcie Emma z Spencer również nie doświadczyły niczego. Natomiast na warcie Silvy i Oloya, ze schodów dobiegał się dziwny dźwięk przelewania i zbliżania się w stronę obozu. Silva pobiegł sprawdzić co to jest, a Oloy postanowił obudzić resztę. Stworem okazała się być dziwna maź/galareta stworzona jakby z krwi poruszająca się w stronę obozu, która bez wachania zaatakowała Silvę. Chwyciła go swoimi rękoma/mackami i próbowała go wessać do środka, lecz w tym momencie przybyła reszta drużyny i Oloy swoim wodnistym elementem postanowił wyrwać Silvę z objęć potwora, a reszta drużyny postanowiła jak najszybciej zgładzić potwora co im się sprawnie udało. Drużyna po tym zajściu postanowiła wyruszać dalej w drogę w miarę wypoczęta poza Oloyem, który studiował zaklęcie cały ten czas lub obejmował wartę. Po zjedzeniu racji żywnościowych drużyna postanowiła zejść w dół schodów i trafiła do pomieszczenia, które wyglądało na pomieszczenie tortur i okrutnych morderstw. Wszędzie walały się maszyny i urządzenia służące do zabijania okaleczania i zadawania wielkiego bólu. Lecz w tym okropnym miejscu rozglądający się Lavis znalazł kufer/skrzynkę którą otworzył i znalazł tam 600 złotych monet, które postanowił rozdzielić na grupę. W międzyczasie Chrucin i Nomnom znaleźli małe pomieszczenie za drzwiami gdzie znajdował się stół i 8 małych fioletowych klejnotów. Nomnom nie zważając na otoczenie i okoliczności postanowił bez wahania podnieść jeden z kryształów. Pomieszczenie zamknęło się magiczną barierą i zaczęło wypełniać się wodą. Nomnom postanowił odłożyć kryształ na miejsce, lecz nie poskutkowało to niczym, aczkolwiek zobaczyli na dnie pokoju pewien zawór więc postanowili zaryzykować i zanurkować w celu otworzenia go. Trwało to bardzo długo i prawie się oboje utopili, ale z pomocą cienia z amuletu Chrucina udaje im się w ostatniej chwili zakręcić zawór i woda opuściła pomieszczenie. Z 8 kryształów w pokoju zostały tylko 2, które postanowili wziąć ze sobą ( nie pamiętam wartości chyba 200 każdy ?).
C.D.N.
Offline
Sesja z 14 marca 2020 ( sobota)
Nigdy nie wiesz co znajdziesz po drugiej stronie...
Po wyjściu Nomnoma i Chrucina z pomieszczenia pułapki pomieszczenie zawaliło się zostawiając tylko jedną stronę możliwą do marszu drużyny. Po krótkim marszu ekipa dotarła do drzwi. Po krótkiej analizie drzwi okazały się bardzo stare i kruche, więc zadecydowano o wyważeniu ich. Po uderzeniu swoim cepem w nawiasy Lavis przebił się przez drzwi, które runęły na ziemie. Po drugiej stronie w ciemnym pomieszczeniu widać było hordę szkieletów, którą Lavis zniszczył swoim odpędzaniem nie umarłych w mgnieniu oka. W pomieszczeniu na południu znajdowała się dziwna wyróżniająca się ściana, która sprawiała wrażenie bardzo zniszczonej starej i rozpadającej się; od razu przyciągnęła uwagę Lavisa, który postanowił ją zbadać, schody na górę i para drzwi na północy. Reszta drużyny postanowiła otworzyć bezmyślnie drzwi drzwi i wtargnęli do środka. W środku znajdowały się dwa stworzenia przypominające kobiety z ogonami węża mające wężowe włosy, które zamieniły Nomnoma i Chrucina w kamienne posągi. Reszta drużyny wchodząc po kolei zabiła potwory i zgarnęła 420 sztuk złota, krórymi zaopiekowała się Maria w skarbcu klanowym. Lavis nie dał rady wziąć udziału w walce poprzez malutkie pomieszczenie za drzwiami. Najemnik Najman poległ w tym starciu, a nasze kamienne posągi wróciły do pełni zdrowia po unicestwieniu potworów.
Lavis w międzyczasie próbował sforsować starą ścianę, lecz bez skutku. Po walce postanowił mu pomóc najemnik Pudzian, który z rozbiegu wleciał w ścianę i przebił się na drugą stronę wpadając z hukiem. Drużyna postanowiła wbiec do środka zobaczyć czy z Pudzianem wszystko w porządku. Drużyna usłyszała tylko dziwne jęki przypominające muczenie krowy. Pudzian siłował się z jednym z potworów przypominających ludzi-byki (minotaury). W komnacie znajdowały się na pierwszy rzut oka 3 potwory, ale konstrukcja pomieszczenia zmusiła drużynę do podziału w celach efektywnej walki. Jeden z minotaurów zmasakrował Marię, która została ocalona przez Oloy'a, który cofnął jej wiek do lat 18, a najemnik Pudzian poległ w walce, w której okazał się być czwarty przeciwnik, który został szybko zgładzony. Ekipa postanowiła szczegółowo przeszukać pomieszczenie,i pobliskie zakamarki/wnęki, w których znaleźli odpowiednio:
- przeklęte ostrze mrozu, które otrzymał Chrucin.
- przybory alchemiczno-magiczne, które drużyna zignorowała przez brak zastosowania i możliwości przeniesienia.
- sygnet wykonany ze szczerego złota z wygrawerowanym dwugłowym wężem z rogami przejęty przez Lavisa.
Po tym zajściu ekipa udała się do ostatniej wnęki, która okazała się być małym zawiłym korytarzem prowadzącym do okrągłego pomieszczenia z kratą na środku. Połowa drużyny bez Nomnoma, Chrucina i Kosy postanowiła pójść na środek i otworzyć kratę. Pod kratą znajdowało się głębokie przejście z drabiną, z której bił mrok i dogłębne poczucie zła. Cała drużyna poza Emmą i Lavisem nie była wstanie zejść w mroczne głębie czyhające pod kratą. Chrucin nawet się popłakał i wpadł w paranoję. Po kilku minutach schodzenia na dół drabiną Emma i Lavis znaleźli się w pomieszczeniu, które spowijały ciemności, lecz po rozejrzeniu się z pochodnią dookoła duet znalazł 3 przejścia gdzie jedno zdecydowanie wyglądało na większe i bardziej okazałe. Postanowili tam wejść, a przejście którym weszli zatrzasnęło się i sala wypełniła się światłem kilkunastu pochodni. W centrum pomieszczenia stał człowiek, który nazywał się Panem tych lochów, a owy loch jego domem. Zaproponował każdemu z osobna oddanie się demonom i opuszczenie tego miejsca "żywi" lub śmierć. Lavis jednogłośnie i bez zastanowienia się wybrał walkę. Postać wypowiadając demoniczne zaklęcia w nieznanym języku przyzwała 3 demony, które zaczęły okrążać Lavisa. Emma w czasie, w którym władca lochów zaproponował jej wcześniej wspomnianą ofertę ruszyła ze swoim amuletem w kierunku przeciwnika, który zaczął wypowiadać jakieś zaklęcie w demonicznym języku. Emmie udało się uniknąć zaklęcia i przejąć władze nad przeciwnikiem przy pomocy swojego amuletu. Owy "władca lochów" odpowiedział na kilka pytań nurtujących duet i otworzył im wyjście spowrotem wyjaśniając co się znajduje za pozostałymi przejściami i jak można pozbyć się zła w tych lochach raz na zawsze poprzez teleportacje, którą jest w stanie wykonać na ostatni ostateczny poziom. Lavis w tym czasie postanowił zbadać pokój z eksperymentami i demonami w kapsułach. Lavis zdegustowany tym co zauważył postanowił zniszczyć owe demony i na próbę rozbił jedną z próbówek. Demon się zamienił w czarną materię i ruszył w kierunku Lavisa, który był w stanie zgładzić to czyste zło, lecz ponosząc wiele ran. lavis próbował użyć swego żywiołu ognia aby spalić całe to laboratorium lecz niestety nie udało mu to się.
Po tym zajściu Lavis postanowił wrócić do drużyny po drabinie i wyczyścić resztę pomieszczeń na tym poziomie z wszelkiego zła tu istniejącego, więc udali się do pierwszego pomieszczenia jakie zauważyli po przebiciu się przez drzwi i udali się na wcześniej nie zbadane schody. Za schodami ujrzeli most w opłakanym stanie. Maria za pomocą swego amuletu postanowiła przelecieć nad mostem lecz nie udało to jej się i wylądowała gładko na środku mostu. Nie ryzykując przywiązała się liną i rzuciła line Lavisowi i Oloyowi, którzy postanowili ją trzymać w razie zawalenia mostu. Maria bez większych trudności przeszła przez most. Lavis postanowił przejść przez most i udało mu się to poważnie naruszając konstrukcję. Oloy zamiast poczekać i wymyśleć lepszy plan postanowił podążać za drużyną i zawalił most lecz Maria trzymająca linę przywiązaną do funtanny w pomieszczeniu za mostem pomogła Oloyowi wejść na górę odcinając resztę drużyny. W pokoju znajdowały się dwie pary drzwi funtanna i głęboki zbiornik na wodę połączony z funtanną. Lavis sprawdzając zbiornik wodny z mętną wodą swoją tyczką widział w niej dziwne obrazy, którym postanowił się przyjrzeć więc przestał mącić i poczekał aż tafla wody się uspokoji. Lavis ujrzał w wodzie wizję, które zachwyciły jego duszę i marzenia, lecz było to tylko złudzenie rzucone przez syrenę znajdującą się pod taflą brudnej wody. Zaklęcie jednak przejęło umysł Lavisa, który zbliżył się do tafli wody i został wciągnięty przez ową syrenę. Oloy i Maria próbowała ratować Lavisa lecz jednak byli zbyt wolni i słabi. Maria postanowiła zdjąć zbroje i wskoczyć do wody próbując ratować Lavisa, a Oloy podążył za nią w swojej lekkiej szacie magicznej. Zmasakrowali syrenę najszybciej jak tylko potrafili i potrafili wyciągnąć Lavisa w ciężkiej zbroji z wody, lecz brakowało im sporo sił. (kurwa chujowo się to pisze ale trzeba xD)Wydawało się, że to już koniec Lavisa, lecz Maria postanowiła dać mu trochę czasu przekazując mu część swojego tlenu (po przez usta-usta) i próbowali wyciągnąć go z wody raz jeszcze. Jakimś cudem znaleźli w sobie tyle sił i im się to udało. Wyszli z wody w trójkę samemu prawie się dusząc. Lavis natomiast miał wodę w płucach i pozostawał nieprzytomny. Nieumiejętne próby resustytacji nie pomogały, lecz oboje postanowili użyć swojego wodnistego talentu by spróbować ostatecznie pozbyć się wody z płuc Lavisa co im się to udało. Lavis szybko doszedł do siebie i tak oto Lavis, Maria i Oloy zostali odcięci od reszty drużyny i tylko Bogowie wiedzą co ich czycha za kolejnymi drzwiami i czy będą w stanie wogóle wrócić do drużyny, albo przeżyć kolejne niebezpieczeństwa za drzwiami, lecz chęć skarbów i zniszczenia zła powoduje iż nie zrezygnują z dalszej próby oczyszczenia świątyni...
Offline
Sesja z 15 marca 2020 ( niedziela)
Nigdy nie wiesz kiedy spotkasz Starego Zielonego Smoka w małej jaskini, albo skończysz w walce przeciwko sojusznikom
Maria Oloy i Lavis po uratowaniu Lavisa przez pierwszą dwójkę postanowili sprawdzić resztę pomieszczeń w poszukiwaniu skarbów i potworów do unicestwienia. Wschodnie jasno błyszczące się drzwi były pierwszymi jakie wpadły w oko drużynie, która postanowiła je szybko otworzyć, lecz okazały się one zamknięte i spowite silną magią, którą wykrył Oloy po użyciu swojego zaklęcia. Reszta drużyny w międzyczasie postanowiła poczekać ( nie wiem czemu do tej pory xD ) i przemyśleć sytuację. Natomiast najbardziej doświadczona trójka odseparowana od drużyny ( Lavis Maria i Oloy ) otworzyli drugie drzwi, które okazały się być otwarte. Za nimi znajdował się bardzo wąski korytarz i gęsiego udali się wgłąb. Dotarli do rozwidlenia na przeciwko którego stał tajemniczy stary posąg w kształcie pięknej kobiety w specyficznej pozie. Na prawo widzieli coś na kształt nie poradnie zbudowanego muru, bardziej coś na wzór lepianki a na lewo ciągnął się dalej korytarz. Po obadaniu posągu drużyna postanowiła pójść w lewo i podążając dotarli do kolejnego rozdwojenia się ścieżek. Drużyna postanowiła iść przed siebie, aż dotarła do małej dziury w korytarzy, która wyglądała jak mały wyrzeźbiony tunel a na lewo widzieli wielki błyszczące się drzwi. Dzielne trio postanowiło otworzyć te drzwi od środka lecz bez powodzenia, więc postanowili wrócić do poprzedniego rozwidlenia gdzie udali się tym razem w lewo ( prawo od pierwszej perspektywy) znaleźli tam małą komnatę w której znajdowała się tajemnicza i popękana skrzynia. Poprzez uszkodzenia Maria, Lavis i Oloy zajrzeli do wnętrza skrzyni i zobaczyli tam stertę kości i słabe prześwity jakiegoś błyszczącego się materiału. Oloy bez wahania postanowił włożyć tam rękę po łupy, lecz skrzynia okazała się być potworem w przebraniu, który próbował znienacka zaatakować Oloya wysuniętego na atak, lecz ten uniknął ciosu. Po szybkiej walce z potworem został on pokonany i uśmiercony. Po śmierci potwór zamienił się spowrotem w skrzynkę, a bohaterowie byli wstanie wyciągnąć błyskotki, które okazały się perłami. Po tym ciekawym i mało przyjemnym zajściu drużyna postanowiła zbadać mały podejrzany tunel, więc postanowili się tam wcisnąć jedno po drugim z Mariom na czele jakoż iż jest najniższa. Nasi bohaterowie znaleźli tam Starego Zielonego Smoka, który z jakiś przyczyn był przykuty kajdanami do skał, lecz potężny smok był dalej bardzo niebezpieczny i wydawał się rozgniewany obecnością bohaterów. Lavis jakoż iż słyszał o tym ze smoki są rozumnymi istotami próbował przemówić do niego w celach pokojowej rozmowy i dowiedzenia się co się tutaj dzieje, lecz rozjuszony smok postanowił zaatakować ślepo nasze trio i zionąc toksycznym gazem zabił uciekających przed atakiem osobników. Niestety wszyscy polegli na miejscu.
W międzyczasie Emma postanowiła pójść na poziom niżej do swojego potężnego sługi, lecz mroczna aura nie pozwoliła jej się zmusić na przejście. Reszta drużyny chcąc iść za nią próbowała się przemóc, lecz udało się to jedynie tylko Nomnomowi i Kosie. Ich zadaniem było rozkazanie lub przekonanie potężnego sługi na naprawę mostu. Jedyne co udało się mu wmówić to pozbycie się mrocznej i demonicznej aury spoczywającej na przejściu do jego komnaty. Po tym zajściu reszta drużyny dołączyła do i Emma poprosiła swego sługę o naprawę mostu. Potężny sługus postanowił spełnić jej życzenie i naprawił most, po czym wrócił do pracy nad artefaktem teleportującym. Cała drużyna bez głównej trójki, która zmarła bez wiedzy reszty udała się za ich śladami. Po kilku rozmyślaniach i niemiłych słowach o głównej trójce natrafili na ten sam tunel i magiczne błyszczące drzwi. Spróbowali otworzyć drzwi od środka, lecz również jak poprzednio bez skutku. Chrucin próbował wyciągnąć Oloya, który leżał najbliżej wyjścia i ograbić go z jego kosturu. Po zauważeniu wielkiej łapy tajemniczego stworzenia Chrucin wycofał się w przerażeniu. W tym momencie Maria gdzieś poza sferą świadomości odbywała dziwną i nie zapowiedzianą rozmowę ze swoim patronem( specjalnie jej nie zdradzę tutaj) po czym wróciła do życia, lecz jej życie już nigdy nie będzie takie samo... Jej skóra zbladła jej włosy posiwiały/poszarzały a oczy zamieniły się w błyszczące się jasnoniebieskie ślepia. Stała się nieco silniejsza i pierwsze co postanowiła do wyciągnąć ciała swoich martwych towarzyszy jak i przyjaciół, lecz rozjuszony smok od razu posłał w nią kolejną kulę toksycznego gazu, lecz nie wydawało się to robić na Marii żadnego wrażenia. Smok wydawał się wielce zainteresowany tym zjawiskiem i zaprzestał ziania gazem, choć dalej pozostawał agresywny. Maria wyszła na górę i poprosiła resztę drużyny o pomoc w wyciągnięciu ciał. Po długich namowach udało jej się przekonać Chrucina, który zszedł za nią. Maria postanowiła skupić na sobie uwagę smoka, który wykazał spore zainteresowanie jej stanem. W międzyczasie zręczny i nie zauważony Chrucin próbował wyciągnąć ciało Lavisa i Oloya lecz brakowało mu siły. Nomnom postanowił dołączyć i mu pomóc. Równie zręczny i niezauważony przemknął się na dół i w dwójkę wyciągnęli ciała zmarłych. Zanieśli je spowrotem na dolne piętro do potężnego sługi. Przy próbie zejścia z martwym ciałem na plecach nie już tak zręczny Chrucin poślizgnął się i runął w dół tracąc przytomność i poważnie łamiąc sobie rękę. Drużyna poszła do sługi wlekąc rannych i martwych, lecz sługa nie był w stanie pomóc. Zaoferował Chrucinowi mackę zamiast poważnie złamanej ręki na co Chrucin się zgodził bo chciał wrócić do pełni zdrowia by wyjść stąd żywym. Sługa powiedział co się kryje za prowizorycznym murem i że znajdują się tam niemałe skarby. Emma prosząc go o pomoc zdecydowała się na przyzwanie jednego silniejszego demona, który będzie walczył u jej boku przez parenaście minut. Drużyna udała się tam zostawiając martwych na dole w celu wzbogacenia się i może zdobycia czegoś cennego co im pomoże. Po przejściu przez lepiankowy mur, który został zniszczony przez demona drużyna ciasnym korytarzem przeszła do pomieszczenia gdzie znajdowały się dwa posągi na przeciwko szkieletów przybitych do krzyży. Drużyna obawiając się, że te pomniki to pułapka postanowiła je rozbić w pył. Z jednym pomnikiem poszło im bez problemu natomiast drugi okazał się sporo cięższy, lecz z pomocą demona zniszczyli również skutecznie drugi posąg. Po zniszczeniu obu posągów drużyna udała się na przód gdzie zobaczyli sarkofag. Próbując w kilku z pomocą demona otworzyć go, lecz zabrakło im sił, natomiast sprytny Silva postanowił podważyć płytę swoim sztyletem co mu się skutecznie udało. Z sarkofagu wylazł nieumarły demon, który rozpoczął walkę z drużyną, która atakowała wszystkim co miała z każdej ze stron. Po krótkim czasie zza ich pleców usłyszeli głośny dźwięk i jęk podobnego demona, który okazał się zachodzić drużynę z drugiego pomieszczenia od tyłu lecz szybka reakcja tylnej części formacji zmieniła walkę na dwa fronty z przewagą liczebną po stronie naszych bohaterów. Po serii kilkunastu ciosów pierwszy demon padł, lecz z jego prochów wyległ się wielki pająk. Większość ekipy poszła jak najszybciej pomóc w walce Kosie i Nomnomowi walczącemu z drugim demonem. Niestety drugi demon zanim został uśmiercony zdążył zamordować Kosę, który padł martwy na ziemię. A pierwsza linia formacji postanowiła dobić w tym samym czasie potwornego pająka, który padł w podobnym czasie do drugiego z przeklętych po kilku seriach ciosów. Drużyna podeszła do sarkofagu i zabrała niemalże 1500 sztuk złota ze środka, natomiast Chrucin poszedł do komnaty z której wylazł drugi przeklęty i znalazł tam drugi sarkofag, w którym znalazł niemalże 600 sztuk złota, które postanowił zachować dla siebie( z tego co zrozumiałem na sesji). Po tej walce drużyna postanowiła zostawić smoka w spokoju i wrócić na dół do laboratorium władcy lochu gdzie mogli bezpiecznie zregenerować się po walce i przemyśleć dalsze działania. Większość ekipy chciała zdecydowanie iść dalej po odpoczynku i rozprawić się z tymi lochami raz na zawsze. Lecz przywódczyni Maria bardzo zdecydowanie nie zgadzała się z tym zdaniem i chciała się rozdzielić lub w całości wrócić do miasta poprzez portal, żeby jak najszybciej uratować swoich martwych przyjaciół, nawet jeśli nie wiedziała jeszcze jak dokładnie to zrobi nie mając pieniędzy. Mimo tego próbowała przekonać resztę ekipy i nie pozwalała sobie wmówić innej możliwości niż ta konkretna co powodowało u niej gniew. Po kilkunastominutowej dyskusji drużyna jednak postanowiła pójść dalej w tym momencie i rozprawić się z nieznanym ostatecznym przeciwnikiem tej wielkiej i niesamowicie niebezpiecznej wyprawy, w której poległo ponad 20 osób. Emma nakazała słudze teleportować ich na "ostatni poziom". Po chwilowej dematerializacji i materializacji co nie było raczej przyjemne ekipa znalazła się w zapieczętowanym kręgu przypominającym arenę, którą otaczały potężne demony. Demony szybko wyjaśniły, że obserwują nas od samego początku naszej wyprawy i że znajdujemy się właśnie w Marou. Zaczęły opowiadać jak bardzo nic nie znaczącymi prochami członkowie drużyny są i że ich uciesze będą walczyć na śmierć i życie z samymi sobą. Po czym Spencer przywódczyni amazonek udała się na drugi koniec okrągłej areny. Demony tylko się szyderczo uśmiechnęły i powiedziały, że uczynią to wydarzenie bardziej interesujące. Po czym Lavis i Oloy wrócili do życia, a na przeciwnych stronach areny pojawili się wszyscy członkowie wyprawy do tych lochów, którzy polegli do tej pory czyt:
Amazonki dowodzone przez Spencer
Obłędni Rycerze dowodzeni przez Rodriga
Kosiarze dowodzeni przez Kose
i dodali, że zwycięska drużyna odejdzie stąd żywa. Lavis był z obrzydzony tym co usłyszał i nie chciał podnosić broni na sojuszników i w gniewie rzekł, że nie będzie spełniał zachcianek takiego plugastwa jak oni, a w miedzy czasie Nomnom próbował przekonać wszystkich uczestników igrzysk śmierci, żeby zjednoczyli się przeciwko organizatorom, lecz demony szybko go uciszyły boleśnie zmieniając go w owcę. Chyba niestety nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji, a sam fakt co własnie się stało przeraża Lavisa jak i pewnie resztę drużyny. Fakt, że znajdują się własnie w stolicy wszelkiego zła na tym świecie, a że przed nim stoją najprawdopodobniej najpotężniejsze istoty siejące chaos i zniszczenie na tym kontynencie i że nie wiele może zrobić, oprócz tego czego chcą, czyli zabawienia ich walką gladiatorów na śmierć i życie przeciwko jego byłym sojusznikom, którzy wydają się szybko zaakceptowali ofertę rady demonów. Tutaj rozpoczyna się finalne starcie, lecz to jeszcze nie koniec, ponieważ mordercze kucyki łatwo nie odpuszczą...
C.D.N.
Offline
Sesja z 26 marca 2020 ( czwartek )
Walka ku uciesze władz chaosu
Reszta drużyn bez chwili namysłu zdecydowała się walczyć na śmierć i życie przeciwko reszcie w celu ocalenia życia i zdobycia cennych nagród. Mordercze kucyki nie mając wyboru były zmuszone walczyć z resztą. Amazonki natomiast postanowiły odejść w cień i poczekać na to jak się rozwinie sytuacja. W końcu było to starcie na śmierć i życie każdy z każdym, więc postanowiły przeczekać i obserwować sytuację. Natomiast Kosy i Obłędni rycerze postanowili ruszyć na Mordercze kucyki. Lavis, Emma i Maria postanowili zająć się rycerzami, a Nomnom przemieniony w owcę i Silva postanowili zagrodzili drogę Kosiarzom. Chrucin postanowił z powodu braku miejsca osłaniać Oloya i wspomóc Emmę z jej przeciwnikami. Oloy już na początku walki użył mocy swojego potężnego amuletu i spowodował, że Rodrig postarzał się znacząco co obniżyło jego umiejętności w walce. Rodrig skupił się na Lavisie, a Maria została zagrodzona przez 2 rycerzy- kompanów Rodriga, natomiast kapłan i rycerz ruszyli na Emmę. Z drugiej strony frontu Kosa ruszył na Silvę z jednym jego kompanem, a drugi ruszył na Nomnoma pod postacią owcy. Kapłan z drużyny Obłędnych rycerzy został szybko unicestwiony a jego ciało zamieniło się w proch po śmierci i zniknęło. Maria w międzyczasie rozprawiła się z dwoma rycerzami, a Lavis staczał długą walkę z Rodrigiem bez większych ciosów z obu stron. Na drugiej stronie Kosa został ciężko zraniony przez Silvę, lecz użył on swojej mikstury zdrowia i przywrócił Sobie większość straconych punktów zdrowia. Silva w tej wymianie też został dosyć solidnie pokiereszowany, a Nomnom w postaci owcy rozprawił się z kompanem Kosy. Amazonki widząc sytuacje postanowiły im pomóc i ruszyły rozdzielone w kierunku morderczych kucyków. Dwie wskoczyły na Marię na miejsce zabitych rycerzy z drużyny Rodriga, jedna ruszyła na Silvę, a ostatnia ruszyła na Oloya, lecz jej drogę zasłonił Chrucin. Oloy widząc ruch amazonek użył uśpienia na Spencer, która padła w głęboki sen wykluczając ją z bitwy. Rodrig po czasie został ciężko ranny, lecz Maria odniosła sporo obrażeń w tym czasie również. Natomiast po drugiej stronie frontu Silva odniósł sporo obrażeń i Lavis używając swojej boskiej mocy i amuletu postanowił przywrócić wszystkim pełnie zdrowia. Emma próbowała dobić Rodriga zadawaniem lekkich ran leczy Rodrig ledwie żywy ostał się przy życiu. Lavis troszcząc się o zdrowie swoich na wszystkich frontach jak i własne postanowił przywrócić im pełnie zdrowia raz jeszcze ignorując Rodriga. Emma postanowiła nie "tracić" swojego ostatniego zaklęcia i kontynuowała walkę z rycerzem, który poważnie ją zranił. W tym samym czasie poległ Lavis dosięgnięty przez potężny cios Rodriga który powalił go na ziemie jednym uderzeniem. Maria będąc poważnie zraniona została uleczona przez Emmę i dobiła Rodriga, lecz dwie Amazonki szybko ją unieszkodliwiły odcinając jej głowę. Przed śmiercią rzuciła dwie mikstury lecznicze dla Emmy i Silvy. Amazonka przy Chrucinie po serii poważnych ciosów będąc już ciężko ranna zabija Chrucina a potem bez większych problemów Oloya. Kosa Zabił owcę lecz Silva szybko go dobił. Emma po użyciu eliksiru zdrowia zabiła ostatniego rycerza i ruszyła na bitwę z amazonką, która ją zlikwidowała. Silva zostając sam na ostatniego kompana Kosy i jedną Amazonkę postanowił posiąść krew Marii i przy mocy amuletu zyskał jej siły oraz umiejętności. Przy tej pomocy rozprawił się z ciężko rannym ostatnim kosiarzem i ranną amazonką. W międzyczasie wstała Spencer, która już jako ostatni przeciwnik samotnie ruszyła ku Silvie. Po serii wielu potężnych ciosów ciężko ranny Silva jednym precyzyjnym uderzeniem zabił Spencer wygrywając całą bitwę jako jedyny ostały przy życiu człowiek. Demony były szczęśliwe tym co doświadczyły. Wskrzesiły resztę kompanów drużyny i wyjaśniły, że mogą odpowiedzieć im (każdemu z osobna) na jedno nurtujące ich pytanie. Oloy wypytał ich o swoją małą siostrzyczkę. Nie dowiedział się za wiele, mianowicie dowiedział się, że jej dusza jest trzymana przez konkretnego demona i by ją uwolnić ów demon musi zginąć. Lavis wypytał ich o lokalizację bandy, która była odpowiedzialna za rzeź w jego rodzinnej osadzie gdy był dzieckiem. Dowiedział się, gdzie się znajduje i czym się zajmuje herszt tej bandy. Maria wypytała o lokalizacje kapłana, który zniszczył jej wszystko co bliskie w życiu. Dowiedziała się, że stacjonują w starej świątyni w Salem przy Marou, gdzie zbiera nowych wiernych. Chrucin, Nomnom wraz z Emmą zadali płytkie pytania dotyczące tego jak stać się potężniejszym lub jak wrócić do lochu z którego przybyli. Demon po odpowiedzi na wszystkie pytania zaoferował nagrodę i spytał drużyny czego chcą a w miarę możliwości uczynią to. Drużyna po w miarę długiej dyskusji postanowiła zyskać doświadczenie. Demon słysząc to sprawił, że cała drużyna stała się potężniejsza. Każdy członek poczuł przypływ mocy (awans o 1 poziom). Demon odrzekł po tym, ze mają dla nas jeszcze jedną małą nagrodę po czym teleportował nas do Loretanu w zgliszcza świątyni, gdzie leżała sterta złota. Mianowicie 6000 sztuk złota, które trafiły do Marii na poczet całej drużyny.
Sesja z 19 lipca 2020(niedziela)
Co sie dzieje...co?!WOJNA?!...Nienawidze goblinów.....
Drużyna przechodząc przez portal znalazła się w małej jaskini, lecz zauważyli, że brakuje paru członków drużyny, a portal już zniknął. Nie mogąc nic z tym zrobić drużyna założyła, że niestabilność magii posłała członków drużyny w inne miejsca niż to i ruszyła dalej w drogę w składzie: Siwobrody, Maria, Lavis, Oloy. Drużyna zauważyła magiczne kamienie dające światło w tej małej jaskini i siwobrody postanowił swoją buławą rozłupać chociaż jeden z czystej ciekawości, lecz nie miał żadnych szans. Kryształy przypominały diamenty lub coś nawet twardszego. Oloy postanowił użyć zaklęcia wykrycia Magii i wykrył potężną i niestabilną magię na szczycie tej góry/jaskini, więc drużyna postanowiła się tam wdrapać i szybko to sprawdzić. Wszyscy wdrapali się raczej bezproblemowo oprócz Marii której osunęło się oparcie i spadła na sam dół lekko się obijając. Na górze zostali mała wioskę goblinów. Mianowice 5 goblinów i Dziwnego sporo wyższego i lepiej zbudowanego goblina z dziwną latarnia rzucający dziwne zaklęcie w nieznanym nikogo z drużyny języku. Same gobliny były lepiej zbudowane( mięśnie ) od zwyczajnych goblinów, a ich wyposażenie było dużo lepsze niż te na goblinach, które grupa widywała do tej pory co było bardzo...interesujące, lecz nikt z drużyny nie był w stanie zaprzątać se tym głowy ponieważ gobliny ruszyły od razu w kierunku Siwobrodego, który wdrapał się na szczyt pierwszy poważnie go raniąc. Drużyna miała spore problemy z dobrze zorganizowanymi i przygotowanymi goblinami ( co nigdy się nie zdarzało do tej pory ), lecz "losowy"(wiedzmina token) piorun uderzył w szczyt zabijając kilka goblinów, które wyszło z lepianek, żeby wspomóc swoich 5-ciu towarzyszy w walce z drużyną. Po ich śmierci drużyna ruszyła na podejrzanego gobliniego maga i zabiła go, lecz wydawało się za późno ponieważ rzucił on klątwę na Marie i Siwobrodego i ich ciało zaczynało powoli gnić, lecz Lavis po użyciu mocy swojego amuletu i mocy swojej bogini zdjął, a raczej zatrzymał działanie klątwy na jego przyjaciołach. Lavis przeszukał maga lecz nie znalazł nic ciekawego poza paroma ładnymi kamykami o sporej wartości, w między czasie Maria postanowiła przeszukać dom szamana, lecz był on zabezpieczony i sporej wielkości wybuch zranił Marię gdy ta próbowała wejść do środka. Oloy z Siwobrodym przeszukali resztę lepianek. Oprócz całkiem dobrze wykonanej i zadbanej broni ludzkiej w sporej ilości Maria znalazła dziwne listy napisane "łamanym" loretańskim na temat ataku konwojów ludzkich w celach grabieży i odetnięcia ich dostaw w pobliskim miejscu doskonale znanym i nazwanym zabitym goblinom. Grupa mocno poobijania po walce z goblinami zaczęła się zastanawiać bo nigdy w życiu żaden z członków drużyny nie widział goblinów z dobrze dopasowanymi kolczugami, zbrojami z grubej skóry, dobrze wykonanymi zadbanymi mieczami i listów pisanych w "łamanym" ludzkim. Siwobrody jeszcze na szczycie góry po walce ujrzał dym jakoby pożar oddalony o około 2 kilometry stąd. Drużyna postanowiła zejść i biegiem się tam udać. Była to mała wieś, a właściwie jej pozostałości. Wszyscy mieszkańcy ( mężczyźni starcy i dzieci ) zostali wybici wioska splądrowana i spalona, a sporo kobiet porwane. Jeden staruszek ostał się przy życiu i był już umierający, lecz Lavis szybko użył swych boskich mocy by go uleczyć. Po krótkiej rozmowie staruszek opowiedział jak gobliny zaatakowały i spaliły miasto, zabrały większość kobiet, a resztę wybili. Gdzie się mniej-więcej znajdują i że prawdopodobnie nie dostaną się do Agory czy Areny bo trwa już od ponad roku wojna domowa( opisał to co słyszał(plotki) wyjaśniające szczegóły), ponieważ Król Loretanu Aleksander zawarł pakt z demonami. Wszyscy byli w szoku i nie mogli w to uwierzyć ponieważ nic takiego nie miało miejsca, jeszcze kiedy wyruszali na misje, a sama misja trwała maksymalnie kilka dni. Wynika z tego, że demony wysłali grupę około 2 lata w przyszłość, gdzie królestwo Loretanu z złotej ery przeszło w erę wojen i ubóstwa. Grupa nie wiedząc prawie nic o aktualnej sytuacji postanowiła się udać jak najszybciej do Agory, gdzie mieszkali i posiadali dom. Nie mając mapy i nie znając za bardzo swojego położenia postanowili iść w kierunku Areny omijając główne szlaki patrolowane i atakowane przez gobliny. Staruszek odebrał sobie życie kiedy drużyna właśnie opuszczała wioskę. Po jakimś czasie grupa trafiła na mały obóz patrolowany przez około 8-10 goblinów i wielkiego, umięśnionego goblina ze złotymi pierścieniami na ręce. Nikt nigdy nie widział ani się nie domyślał, że gobliny mogłyby być tak zorganizowane. Grupa postanowiła zaatakować jeden dwuosobowy patrol goblinów oddalony od obozu i Siwobrody przy użyciu amuletu ze swojej mutacji postanowił wzlecieć w powietrze przy użyciu skrzydeł i zrzucić ciało zabitego goblina w centrum obozu. Reszta goblinów uciekła do chatek i się tam schowała. Grupa nie chciała ryzykować i ich ominęła idąc dalej. Kilkadziesiąt minut później drużyna natrafiła na solidny drewniany dom, który był obłożony wilczymi dołami, okna zabite dechami, a drzwi solidne i grube. Dom wydawał się być zamieszkały, a powoli zapadała noc. Drużyna wierząc, że w środku jest ktoś ludzki zaczęła pukać i mieć nadzieje, ze ktoś coś odpowie lub też otworzy drzwi. Lavis znając już plotki z pobliskiej spalonej wioski powiedział, że pochodzą oni z Agory i potrzebują oni schronienia na noc, ponieważ pobliska wioska została spalona.
Te słowa wydały się mieć znaczenia ponieważ zza drzwi dosyć niski i chrypki głos powiedział by odstawić broń na tace która wysunęła się spod drzwi i żeby członkowie drużyny wchodzili pojedyńczo/gęsiego. Po wejściu do domku zastali na krześle siedzącą krasnoludzice posiadającą dziwną drewnianą nogę z otworem w środku ( strzelba w drewnianej nodze ). Po wejściu drużyna postanowiła chwile pogadać z Gurką ( to właśnie imię tej krasnoludzicy ). Wytłumaczyła ona Lavisowi i reszcie grupy obecną sytuację w Loretanie. Okazało się, że Gurka była kiedyś żołnierzem w samej gwardii królewskiej króla Aleksandra. Opowiedziała o tym jak gobliny zorganizowane i dobrze przygotowane plądrują i palą to coraz więcej mniejszych wiosek. O tym, że ponoć król Aleksander oddał miasto Trwogę demonom w celu podbicia północy co wywołało wojnę domową w królestwie, ponieważ ludzie postanowili się zbuntować przeciwko przeklętemu królowi. Kraj podzielił się na dwa obozy ( wschód, który jest za królem i zachód, dowodzony przez niejaką Arszawin, której postanowiło pomóc nawet kilka Słonecznych synów. Plotki, które słyszała Gurka mówią nawet o tym, ze gwardia króla zaatakowała już nawet Agorę ( najdalej wysunięte na wschód miasto w części zachodniej ) i ze miasto padło pomimo pomocy słonecznego syna. Miasta są raczej zamknięte i bardzo ciężko się do nich dostać. Gurka zaproponowała odpoczynek na noc i spytała się co drużyna chce wogóle osiągnąć idąc do Areny, a potem Agory. W nocy natomiast przed snem drużyna zauważyła przez specjalnie dziurki do obserwacji w ścianie ruszające się krzaki. Każdy wiedział, ze to są intruzi, prawdopodobnie gobliny. Gurka chwyciła za swój topór i powiedziała, że dzisiaj przeleje się krew i wyszła z domu. Drużyna oczywiście również chwyciła za broń. Nie był to mały oddział goblinów. Bohaterowie najwyraźniej byli śledzeni przez wcześniej napotkany obóz goblinów. Była to horda złożona z około 50 dobrze wyposażonych goblinów z wcześniej spotkanym lordem na czele z całą masą pierścieni. Maria przy użyciu mocy swojego amuletu zmiażdżyła nieznaną potężną mocom owego lorda, który wydał tylko jeden rozkaz do ataku. Wilcze doły (przy użyciu tokenu Lavisa) zrobiły sporą część obrony i 21 goblinów zginęło jeszcze zanim podeszło do domku. Siwobrody ruszył po armatę w domu Gurki (również token) do wspomożenia obrony. Po ciężkiej walce drużyna wybiła wszystkie gobliny i odparła atak. Gurka i reszta drużyny po tym po prostu udała się spać. Rano w ramach podziękowań Gurka zaproponowała posiłek drużynie, a Maria spytała się Gurki czy nie chce dołączyć do drużyny na czas podróży i spróbowania zdziałania czegoś co ma znaczenie w tych ciężkich czasach. Lepsze to niż gnicie w domku na odludziu aż w końcu gobliny ją wykończą. Gurka zgodziła się na dołączenie do drużyny za równy podział w łupach i zaproponowała pójście do Kedwig ( trochę większego miasta nieopodal Areny by uzupełnić zapasy i trochę odpocząć ) Po kilkudziesięciu minutach raczej spokojnej podróży zespół dotarł do Kedwig. Miasto miało kilku strażników przy brami parę łuczników na małym kamiennym murze wspomagany drewniana palisadą. Wejście do miast w tych ciężkich czasach nie jest proste, lecz Gurka jako bywalec w tym mieście załatwiła wstęp drużynie po czym postanowiła się udać do karczmy ( dwie beki chyba? ). Drużyna postanowiła się rozdzielić: Maria z Oloyem udali się do sklepu "szarlatana" maga z opowieści losowego mieszkańca by nabyć coś pożytecznego, a Lavis udał się do tutejszej świątyni pomodlić się i być może porozmawiać z tutejszymi kapłanami. Siwobrody został w karczmie. Mag wydaje się być zwykłym oszustem w oczach Marii i Oloya, którzy postanawiają po prostu wyjść ze sklepu. Lavis natomiast po krótkiej modlitwie zostaje zaczepiony przez troszkę starszego Kapłana, którym był niejaki Kapłan Romek (główny Kapłan tej jedynej świątyni w miasteczku- Świątyni boga Morte). Wytłumaczył, ze przybył tu już około 10 lat temu i raczej jest tu sam. Ma dwóch chłopców z tej wioski których powoli szkoli na kapłanów. Podał trochę informacji na temat aktualnej sytuacji w okolicy/królestwie. Powiedział, że do Areny przybyło sporo uchodźców z Agory i słyszał, że została zaatakowana, lecz nie upadłą "jeszcze" z pomocą słonecznego syna i że sama Arszawin znajduję się również w Agorze. Kapłan Romek wyjawił Lavisowi, że miał wizję, gdzie gobliny atakują i podbijają to miasto. Jest on tej wizji prawie, że niemal pewny, aczkolwiek ma nadzieje na ocalenie i daję on list z prośba o jakąkolwiek pomoc do Arcykapłana Morte Carlo - Główny Arcykapłan głównej świątyni Boga Morte w Arenie. Lavis chcąc zrobić co może i ocalić, albo chociaż zapewnić ochronę wiosce postanawia zrobić co w jego mocy by ten list dostarczyć jak najszybciej. Wraca on do karczmy wraz z Marią i Oloyem. Zastali tam Gurke siłującą się na rękę z każdym chętnym facetem. Pokonuje wszystkich (przy pomocy jakiegoś wspomagania) i zarabia sporą kwotę monet. Lavis wyjaśnia sytuację i pyta się Gurki kiedy jest gotowa do dalszej podróży. Odpowiada, że jak tylko skończy pić wino. Maria z Lavisem postanowili udać się zakupić konia, żeby dostać się do Areny jak najszybciej. Okazało się, ze większość stajni została spalona i splądrowana przez gobliny w okolicy i te kilka koni należą do straży miejskiej. Maria i Oloy udali się do kapitana straży, lecz on przyjmuje tylko jedną osobę na rozmowę. Lavis zdecydował się pójść jako negocjator z kapitanem straży. Strażnik wyjaśnił, ze te konie nie służą do walki, lecz jako transport-ucieczka dla kobiet i dzieci podczas ataku na miasto, albo jak to rzekł kapitan "kobiet ALBO dzieci", ponieważ Koni jest bardzo niewiele. Lavis rozumiejąc powagę sytuacji i nie chcąc mieć nikogo na sumieniu wytłumaczył po co ten koń jest mu naprawdę potrzebny( prośba kapłana Romka) i że jeden koń ocali na 90% 2-3 ludzkie życia, lecz jego misja ma jakąś małą szansę na ocalenie całego miasta. Kapitan straży zgodził się mu wydać jednego konia. Po wydaniu konia drużyna zebrała się pod karczmą i debatowała jak najlepiej użyć tego konia. Postanowiono, ze Lavis pojedzie z Marią do Areny i najwyżej potem wróci oddać konia i wziąć resztę drużyny, żeby Gurka mogła też skończyć wino. Maria z Lavisem udali się w podróż do Areny, a w międzyczasie Oloy postanowił spróbować sprzedać parę drogocennych szafirów u miejscowego artysty. Był to dziwny rzeźbiarz popiersi o imieniu Michał Demon(?), który wydawał się być opętany i cały czas gadał coś o jego "gadającym" popiersiu. Oloy nie był w stanie z nim pogadać w normalny sposób i zakończyło to się poważnym ogłuszeniem artysty. Oloy zostawił mu jeden szafir i zabrał całe złoto artysty po czym uciekł spowrotem do karczmy i postanowił przekonać Gurke, żeby udali się jak najszybciej do Areny na co ona się zgodziła. Idąc tym samym szlakiem co Maria i Lavis udali się konno napotkali oni opuszczony drewniany wóz z zepsutym kołem. Oloy, siwobrody i Gurka postanowili to sprawdzić. Oloy sprawdził wóz i znalazł tam stertę kamieni jak Siwobrody krzyknął "Zasadzka!". Była to zasadzka przygotowana przez 5 bandytów, którzy rzucili się do ataku, lecz Oloy, Gurka i Siwobrody raczej bez większych problemów zabili bandytów. W tym samym czasie Maria i Lavis dotarli pod mury Areny. Arena zmieniła się z zewnątrz. Z wielkiego kamiennego muru, który otaczał Arenę nastali ten sam Mur wspomagany palisadą i fosą nie wspominając już o sporej ilości strażników i łuczników na murach. Przed bramą zatrzymał ich strażnik i zakazał wstępu. Lavis wyjaśnił mu że ma bardzo ważny list/zadanie na polecenie Kapłana Romka i jako poszukiwacz przygód, kapłan tutejszej świątyni Tribunal z ważną wiadomością dla arcykapłana Morte - Monte Carlo z Areny musi wejść do środka, albo wiele istnień ludzkich może mieć na sumieniu. Strażnik odparł, ze powiadomią kapłanów z tutejszej świątyni o przybyciu Lavisa i jeśli Ci go rozpoznają zostanie on wpuszczony do miasta....
Offline